Manhattan: Willamsburg Bridge, Central Park, Union Square i jazzgot grubego kota.

widok na manhattan

Wysiadamy z metra M na ostatniej stacji Brooklynu i ruszamy w kierunku Willamsburg Bridge. Już przy wejściu na most widać Manhattan – ale trochę inny, niż z widokówek. Po lewej stronie widzimy Manhattan Bridge i schowany za nim Brooklyn Bridge, dalej rozciągają się budynki Downtown. Najwyższy z nich – Freedom Tower – jest wciąż w budowie. Gdy zostanie ukończony, w 2013 r., będzie najwyższym budynkiem w Nowym Jorku i trzecim najwyższym na świecie. Pełna nazwa Freedom Tower brzmi One World Trade Center. Budynek, którego budowa rozpoczęła się w 2006 r., powstaje w miejscu Twin Towers.

Willamsburg BridgeWillamsburg Bridge 2

Idziemy dalej Willamsburg Bridge, który składa się z czterech osobnych platform: dla metra, dla samochodów, dla pieszych i dla rowerów. Po drodze mijamy osiedla wieżowców mieszkalnych – ciężko uwierzyć, że to Manhattan…

W drodze do Central Parku poznajemy amerykański sposób na pozyskiwanie funduszów na biznes (zasłonięty fragment brzmiał: „please donate”).

Central Park to 10 kilometrów zieleni w centrum Manhattanu zamieszkałych przez ptaki, wiewiórki i inne gryzonie. Na terenie parku, poza licznymi alejkami i jeziorami, znajduje się ZOO, boiska i przestrzenie koncertowe, teatr oraz Metropolitan Museum of Art.

Przystajemy przy The Lake, obserwując żółwie.

Wspinamy się na wieżę widokową Belvedere Tower.

Razem z turystami zaglądamy w okna mieszkania Yoko Ono (autokary wycieczkowe przystają w tym miejscu, a turyści masowo robią zdjęcia).

Spacerujemy dookoła Jacqueline Kennedy Onassis Reservoir podziwiając Midtown…

… i obserwujemy wiewiórki oraz malutkie gryzonie z gatunku Chip & Dale (zbyt ruchliwe, by zrobić im ostre zdjęcia:)

Po chwili odpoczynku ruszamy na Union Square, gdzie umówiliśmy się z Kubą. Union Square to miejsce spotkań – nowojorczycy umawiają się tu i ruszają w poszukiwaniu nocnych atrakcji, albo po prostu spędzają tu wieczór. Union Square tętni życiem: Hare Kriszna zapewniają oprawę muzyczną, mistrzowie szachownicy zapraszają do gry a bezdomni zapadają w drzemkę.

Wraz z Kubą ruszamy w miasto. Mijamy dzielnicę byłych rzeźni i masarni, dziś pełną klubów i drogich sklepów. Udajemy się do Chelsea, w miejsce, gdzie dawno zamknięty peron metra przeobraził się w park High Line. Park na platformie wciąż zawiera elementy peronu: ławki ustawione na szynach są ruchome.

Po części platformy płynie woda tworząc mini fontannę, jest również wiele zieleni.

Po przyjemnym spacerze idziemy do klubu jazzowego Fat Cat. Słowa „klub jazzowy” kojarzą mi się z przygaszonym światłem, smugami dymu papierosowego, pojedynczymi reflektorami rozświetlającymi scenę, elegancją, wysmakowanymi dźwiękami saksofonu, fortepianu i trąbki, zasłuchanymi koneserami jazzu i swobodnymi rozmowami z dala od sceny. Tego, co zobaczyłam w klubie Fat Cat, nie da się opisać słowami. Dlatego wklejam film.

Właśnie tak wygląda wieczór w jednym z bardzo popularnych klubów jazzowych w Nowym Jorku.



This entry was posted in USA and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>