Starbucks w Nowym Jorku: na kawę czy po kawę?

Mam kuzyna, który jest rodowitym Amerykaninem (pochodzi z Chicago). Gdy odwiedził mnie w Krakowie ok. półtora roku temu, przeprowadziliśmy następującą rozmowę:

Ja: Gdzie w USA chciałbyś mieszkać?

Mój kuzyn: W Seattle.

Ja: Dlaczego w Seattle?

Mój kuzyn: To fajne miejsce, a poza tym jest tam bardzo dużo niepodległych kawiarenek…

Ja: Niepodległych?

Mój kuzyn: Independent caffes to po polsku niepodległe kawiarenki?

Ja: Raczej niezależne.

Mój kuzyn: Ok, no to niezależnych kawiarenek.

Nie wiedziałam wtedy, że tłumaczenie mojego kuzyna było kulturowe. Nie rozumiałam też, dlaczego „independent caffes” miałyby być powodem wyboru miejsca zamieszkania. Teraz powoli zaczynam rozumieć. Ale od początku.

W Europie chodzi się na kawę – we dwoje, lub w większym gronie. W Krakowie są setki przyjemnych independent caffes z dobrą kawą w filiżankach, z wygodnymi kanapami, miłą muzyką, przyjemną atmosferą… Wyjście na kawę jest pretekstem do spotkania, rozmowy, czasu spędzonego w czyimś towarzystwie.

DSCN1239

W Nowym Jorku chodzi do Starbucksa. Starbucksy na Manhattanie (i w bardziej tłocznych częściach pozostałych dzielnic) widzi się prawie tak często, jak taksówki. Śmiem zaryzykować twierdzenie, że jeśli w ciągu 5 minut spaceru ulicą nie widzisz Starbucksa – to znaczy, że nie jesteś w Nowym Jorku… Ale do Starbucksa nie chodzi się na kawę, ani na spotkanie ze znajomymi – chyba że spotkaniem jest czat na facebooku. Do Starbucksa chodzi się, bo nie ma innego wyjścia. Mimo prób i wysiłków, nigdzie nie znalazłam ani jednej independent caffe. Są bary, puby, winiarnie i restauracje, sieciówki z pączkami i lodami oraz liczne deli z przekąskami i napojami. Ale ani jednej kawiarni. Starbucks to jedyne miejsce w centrum miasta, gdzie można spokojnie, przez dłuższą chwilę posiedzieć przy kawie i mieć przy okazji dostęp do Internetu. Starbucks w Nowym Jorku pełni funkcję kawiarenki internetowej – zamiast ze znajomymi chodzi się tam z laptopem. A kawa jest niejako przy okazji…

DSCN1235

DSCN1237

Tak właśnie wygląda kultura picia kawy w Nowym Jorku: w kartonowym kubku, w towarzystwie laptopa, na wynos, albo do posiłku w restauracji. Gdyby pojawiła się tu prawdziwa kawiarnia z kawą w filiżankach, z wygodnymi kanapami zamiast krzeseł, z przyjemnym wystrojem i bez WiFi – naprawdę musiałaby to być kawiarnia niepodległa. Z zupełnie inną kulturą picia kawy. Może znajdziemy taką w Seattle…



This entry was posted in USA and tagged , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Starbucks w Nowym Jorku: na kawę czy po kawę?

  1. Irka says:

    mój komentarz nie dotyczy postu, jest po prostu wyrazem radości – dostała PUMPKIN COFFEE! ;) I kartkę!
    I przesyłka – jedynie 5 „pay what you wish” muzeów… Dobry przelicznik ;)

  2. agagnesa says:

    Super! Gdy wysyłałam przesyłki, musiałam wypełnić sporo kwitków, napisać co dokładnie jest wewnątrz, jaki jest kraj pochodzenia każdej rzeczy, która jest w przesyłce… i jakoś nabrałam pewności, że i tak to otworzą i znalazwszy Pumpkin Lattee – odeślą ją z powrotem do Starbucksów…;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>