Harlem: niedziela w rytmie Gospel.

harlem

Harlem to północna część Manhattanu, zamieszkała głównie przez Afroamerykanów i Latynosów. Od prawie stu lat obszar leżący pomiędzy 125 a 155 ulicą stanowi centrum czarnej kultury. Tu na spacer chadza się ulicami o nazwach: Frederick Douglas Blvd.* i Martin Luther King Jr Blvr.**, a dla chwili odpoczynku przystaje się na placu imienia Adama Claytona Powella***. Tu bębniarze wybijają afrykańskie rytmy na swoich instrumentach, na ulicznych straganach widoczne są nie tylko gusta estetyczne, ale i polityczne, a murale nie pozostawiają żadnych wątpliwości na temat tego, czyją dzielnicą jest Harlem.

harlem

harlemharlem

harlem

Tu w każdą niedzielę idzie się na mszę. Niedzielne msze na Harlemie zaczynają się o 11 rano. Tylko i wyłącznie. Wstajemy więc przed 8. i czym prędzej wychodzimy z domu, żeby zdążyć na 11. na drugi koniec miasta. Pędzimy do metra F, jedziemy i jedziemy, na 14 ulicy przesiadamy się w metro 2, jedziemy, jedziemy… i nagle jesteśmy na miejscu. 135 ulica. Patrzymy na zegarek – okazuje się, że jesteśmy o wiele za wcześnie. Spacerowym krokiem idziemy do Abyssinian Baptist Church.

Abyssinian Baptist ChurchAbyssinian Baptist Church

Na miejscu okazuje się, że jesteśmy o wiele za późno… Przed kościołem stoi długa kolejka, zamykana przez czarnoskórego pana w garniturze, który informuje wszystkich, że miejsc na mszę w tym kościele już nie ma. Trzeba było przyjść dwie godziny wcześniej… Kolejka do Abyssinian Baptist Church jest rzeczywiście imponująca, a stoją w niej sami turyści.

Skręcamy w uliczkę obok, i już po chwili jesteśmy przed Mother African Methodist Episcopal Zion Church.

other African Methodist Episcopal Zion Church

Uprzejmy pan w garniturze, niczym ksiądz z ambony, obwieszcza wszystkim przybyłym reguły, jakie panują podczas mszy. Żadnych zdjęć, msza trwa 2 godziny, żadnych rozmów ani przesiadania się. Ale, jak najbardziej, można wpaść w ekstazę religijną. Wchodzimy do środka i zajmujemy miejsca. Ulotka, którą wręcza nam pani w garniturze, zawiera szczegółowy plan mszy, część pieśni i tekstów oraz… reklamy (sic!). Rozglądam się – i widzę, że turyści stanowią ok 80% przybyłych.

Ponad 2 godzinna msza to prawdziwe show. Przemowy księdza były przerywane występami chóru klasycznego (w białych togach!), chóru gospel oraz solistów. Ksiądz, pełen powagi, odczytywał podane w ulotce fragmenty Biblii (Święta Księga, wraz z egzemplarzem książki z pieśniami i nutami, znajduje się w każdej ławce), zapraszał przybyłych, aby podchodzili do ołtarza w celu uzyskania odpuszczenia grzechów, a w części The Meditation Selection zachęcał do chwalenia Pana całym ciałem i wszystkimi zmysłami. Nikt z turystów się nie odważył, ale kilku parafian i członków chóru rzeczywiście wstało i z uniesionymi rękami oraz odrzuconymi w tył głowami, chwaliło Pana poruszając się w rytm muzyki.

Pomiędzy kolejnymi częściami mszy odziani w garnitury pracownicy (wolontariusze?) kościoła przechadzali się pomiędzy ławkami inkasując datki.

Po ponad 2 godzinach w ławce poczuliśmy się naprawdę zmęczeni. Na szczęśliwych, lecz również zmęczonych wyglądali członkowie chóru, ksiądz i inni przybyli. Wszyscy obecni przeżyli coś więcej, niż tylko mszę. Ta msza to nie były czytania przerywane grą organów i innymi rytuałami – to były emocje, śpiew pełną piersią, zaangażowanie, skupienie, radość, brawa po każdym wystąpieniu chóru, o ekstazie religijnej nie wspominając…

Nic dziwnego, że w kościołach na Harlemie jest „tylko” 1 msza niedzielna. To nie ilość decyduje o jakości. Ta msza jest wielkim przeżyciem; zarówno dla prowadzących – którzy nie rozmieniają się na drobne podczas kilku krótszych mszy, jak i dla przybyłych – dla których to, aby zdążyć na 11 jest o wiele ważniejsze, niż wygodne dopasowanie godziny nabożeństwa do niedzielnego grafiku. Uczestnicząc w niedzielnej mszy na Harlemie można naprawdę zrozumieć powiedzenie: „Raz, a dobrze!”.

* Frederick Douglas urodził się w USA, jako niewolnik. Po ucieczce z niewoli stał się liderem ruchu działającego na rzecz zniesienia niewolnictwa; jako reformator, doskonały orator i pisarz zadał kłam twierdzeniu, wedle którego niewolnicy nie posiadają umiejętności intelektualnych, które pozwalałyby im stać się niezależnymi, Amerykańskimi obywatelami. To twierdzenie było propagowane przez zwolenników niewolnictwa.

** Luther King Jr wsławił się w walce o prawa dla czarnych obywateli USA.

*** Adam Clayton Powell był pierwszy nowojorczykiem afro-amerykańskiego pochodzenia, który dostał się do Kongresu.



This entry was posted in USA and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Harlem: niedziela w rytmie Gospel.

  1. abc says:

    Przeczytałam wszytskie posty, jestem zachwycona miastem już z Twoich opowiadań a w planach mam wyjazd do NY w najbliższych latach ale jakoś boję się podejść do spraw wizowych a później przeraża mnie wielkość miasta, że nie „ogarnę” metra, tych ulic, wsyztskiego. Obserwuje loty z NY(ok 1800zł za osobe w 2 storny) na 2ygodnie i nocleg w hostelu (kolejne 2000zł za osobą). Mam nadzieję że w końcu będę miała odwagę podjąć się tego. Pisz dalej bo świetnie Ci to wychodzi, czekam z niecierpliwością na kolejne posty. Pozdrawiam! ;)

    • agagnesa says:

      Bardzo mi miło, że czytasz bloga i że Ci się podoba:) Zachęcam do wyjazdu – naprawdę nie ma się czego bać! Sprawy wizowe wyglądają tak: należy mieć ważny paszport, zrobić sobie zdjęcie wizowe, wpłacić ok 500 zł, wypełnić formularz online na stronie Ambasady, zadzwonić do Ambasady i umówić się na rozmowę. Rozmowa z konsulem trwa mniej więcej 30 sekund, a po 2-3 dniach paszport z wizą przychodzi pocztą:)
      Lot do Nowego Jorku można kupić bardzo tanio: polecam sprawdzać Szalone Środy w LOT (często mają promocje na Nowy Jork) oraz Fly4Free (na Facebooku lub na stronie http://www.fly4free.pl), lub użyć wyszukiwarki skyscanner. Pomijając promocje, loty są o wiele tańsze, jeżeli kupuje się je z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.
      Noclegi rzeczywiście nie są tanie – polecam sprawdzać na hostelworld.com, jakąś opcją jest również couchsurfing.
      A na miejscu wszystko ogarniesz, nawet jeżeli zajmie Ci to małą chwilkę:) W chwili słabości zawsze możesz wejść do Starbucksa (który jest tu na każdym rogu ulicy), odpalić Internet i na spokojnie się we wszystkim zorientować:) Naprawdę nie ma się czego bać!! Należy działać!!!
      Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania – chętnie odpowiem!
      Pozdrawiam z Union Square!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>