Ciepło, cieplej, Teksas. Gorąca historia pewnej republiki.

DSCN8240

Teksas, Stan Samotnej Gwiazdy (Lone Star State), jeden z największych stanów USA – znany z ogromnych przestrzeni, bogactwa przyrodniczego i finansowego oraz licznych zamieszek na granicy, jest jednym z najgorętszych miejsc w USA. Pod każdym względem.

Udokumentowana historia Teksasu sięga roku 1519, kiedy to Alonso Alvarez de Pineda ogłosił terytorium stanu posiadłością hiszpańską. Na tle innych stanów, Teksas cieszył się stosunkowo niewielką popularnością wśród osadników przybywających ze Starego Świata – emigrantów zniechęcał zbyt gorący klimat oraz liczne plemiona Indian, które zamieszkiwały te dzikie terytoria.

Nieurodzajne i trudne w uprawie gleby, palące słońce, brak stabilnych granic, mniej lub bardziej znaczące konflikty z Indianami (których znaczna część wymarła na skutek kontaktu z europejskimi zarazkami) – w Teksasie XVI wieku bulgotało jak w gorącym kotle. Ale dopiero w 1821 roku kocioł osiągnął temperaturę wrzenia – Meksyk, wygrywając wojnę o niepodległość, zaanektował Teksas jako swoją prowincję, po czym wprowadził na jego terenie zakaz niewolnictwa i dalszej emigracji z USA. Teksańczycy, rozjuszeni nowymi regulacjami, w 1836 roku samozwańczo ogłosili powstanie niepodległej Republiki Teksasu i tym samym doprowadzili do gwałtownego wybuchu w bulgoczącym, teksańskim kotle.

Meksykańska armia niemal natychmiast ruszyła na Teksas w celu stłumienia rebelii. 23 lutego 1836 roku, w mieście San Antonio, 3000 meksykańskich żołnierzy starło się w nierównej walce z 200 obrońcami Alamo. Dzielni Teksańczycy wiedzieli, że nie wyjdą z tej walki zwycięsko – pozostawieni sami sobie (na odsiecz przybył jeden kilkudziesięciu osobowy oddział), stłoczeni w niewielkim budynku kościoła, szturmowani przez niezliczonych Meksykanów ruszyli do bitwy ze słowami „Śmierć lub zwycięstwo!”. Dotrzymali swojej obietnicy – po 13 dniach mężnej walki, Alamo zostało zdobyte, wszyscy obrońcy zabici, a kobiety, dzieci i niewolnicy – puszczeni wolno.

Wieść o Alamo obiegła cały Teksas, a poruszeni teksańscy żołnierze z innych części stanu 21. kwietnia stanęli do bohaterskiej walki z meksykańską armią ze słowami „Remember the Alamo!” (Pamiętamy o Alamo!). O wiele liczebniejsza meksykańska armia została zdruzgotana, Teksas stał się oficjalnie niepodległą republiką, a nowo wybrane władze od razu dolały oliwy do ognia, na nowo legalizując niewolnictwo.

Republika Teksasu cieszyła się swoją niepodległością przez 9 lat, po czym zdecydowała się dołączyć do USA. Na reakcję Meksyku nie trzeba było długo czekać – już w 1846 roku wybuchła wojna amerykańsko-meksykańska, w wyniku której Meksyk nie tylko uznał amerykańskie prawo do Teksasu, lecz również stracił kolejne, meksykańskie terytoria.

Dziś Teksańczycy są niezmiernie dumni ze swojej historii, a legenda Alamo wciąż pozostaje żywa przyciągając do San Antonio tysiące turystów ze Stanów Zjednoczonych i z całego świata (na zdjęciu poniżej, obok budynku kościoła, powiewa teksańska flaga).

DSCN8083

DSCN8079

Zwiedzanie Alamo jest bezpłatne, a teksańscy wolontariusze z dumą prezentują zabudowania kościoła, ogród, krużganki, w których znajduje się muzeum, oraz zapraszają na projekcję filmu o Alamo. Przed filmowym pokazem (który również jest bezpłatny), wolontariusze urządzają przed widzami istny spektakl, osobiście opowiadając historię pamiętnej walki, wcielając widzów w role uczestników konfliktu, wprowadzając atmosferę grozy i doprawiając całość damsko-męskimi smaczkami.

DSCN8086

Tuż przy historycznym Alamo na cześć poległych wzniesiono monumentalny pomnik, a po drugiej stronie ulicy zbudowano… park rozrywki.

DSCN8089

Dzikie i nieokiełznane wrzaski, jakie docierały do nas z budynku, w którym znajduje się rollercoaster, były żywym dowodem na to, że amerykańscy turyści, już w kilka sekund po spotkaniu z historią, przenieśli w całkiem inną rzeczywistość – pełną zupełnie innych odczuć i emocji (nie jestem pewna, czy również pełną myśli…).

San Antonio, poza historią bohaterskiej walki o niepodległość, przyciąga również malowniczym River Walk (Spacer Brzegiem Rzeki), podczas którego można poczuć się prawie jak w Wenecji.

DSCN8093

DSCN8096

Urocze kawiarenki, restauracyjki i gondole tworzą niezapomnianą atmosferę leniwego, nadbrzeżnego miasteczka, w którym zawsze świeci słońce, a temperatura jeszcze nigdy nikogo nie zmusiła do zamiany sandałów na tenisówki.



This entry was posted in USA and tagged , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Ciepło, cieplej, Teksas. Gorąca historia pewnej republiki.

  1. Piotr Chrupczalski says:

    Tak daleko na południe nie dotarłem, ale proste autostrady na pustyni znam z autopsji. Czy prawdą jest, że w Teksasie można jeździć szybciej, niż dopuszczają „ogólnoamerykańskie” przepisy? Bo do dzisiaj pamiętam mandat 200$ z pustej szosy w drodze z N.Yorku do wodospadu Niagara.(nie było dyskusji). Z ciekawością śledzę waszą podróż i jest to moja jedyna aktywność w internecie. Powodzenia. Piotrek

    • agagnesa says:

      Dopuszczalna prędkość w Teksasie to nawet 80 mil/h (ok 128 km) na jednopasmowych drogach – to znacznie więcej, niż w innych stanach. Teksańczycy, znani nie tylko z zamiłowania do kowbojskich kapeluszy, ale i z szybkiej jazdy, nie przejmują się za bardzo obowiązującymi ograniczeniami i jeżdżą znacznie szybciej. Jadąc przez inne stany USA z teksańską rejestracją, wzbudzamy powszechny respekt (by nie powiedzieć: popłoch). :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>