Teksas – Kalifornia, czyli 7 stanów w 29 dni.

24 stycznia – 21 lutego, Houston-San Francisco. W 29 dni wypożyczonym Chevroletem Malibu przejechaliśmy ponad 7800 mil (12 553 km) odwiedzając 7 stanów, 10 parków narodowych, 5 narodowych pomników przyrody, 3 rezerwaty zamieszkałe przez Indian, 1 park stanowy oraz niezliczoną ilość miast, wiosek i miasteczek. Każdy stan jest jak odrębny kraj z własną historią, kulturą, przyrodą i osobnymi zwyczajami, każdy park jest jedyny w swoim rodzaju, a każde miasto posiada swój niepowtarzalny charakter i nie sposób tego wszystkiego streścić w jednym tekście. Do każdego z miejsc będę wracać myślami i każde z nich opiszę osobno w przyszłości – dziś zapraszam tylko na krótki przegląd, na migawki z trasy Houston-San Francisco.

Teksas – Nowy Meksyk

Płaskie i wysuszone ziemie Teksasu nagle zaczynają falować, wznoszą się ku górze i pną coraz wyżej. Temperatura powietrza spada z każdym metrem, krople deszczu zamarzają w locie, a przez drogę przetacza się pierwszy tumbleweed. Jesteśmy już w Nowym Meksyku.

DSCN0726

Nowy Meksyk, jeden z górzystych stanów USA, jest w dużej mierze zamieszkały przez Latynosów i Rdzennych Amerykanów, w tym plemiona Apache, Zuni i Navajo. Indiańskie i meksykańskie wpływy są obecne na każdym kroku – zarówno w architekturze, jak i w powstałych na bazie kuchni meksykańskiej, nowomeksykańskich potrawach.
- „Red or green?” – pyta kelner w restauracji, i nie chodzi mu o wino, ale o rodzaj sosu chilli. Czerwone chilli w Nowym Meksyku idzie w parze z lokalnym, zielonym ostrym sosem, który zwyczajowo dodaje się tu prawie do wszystkiego. Na pytanie kelnera można odpowiedzieć: „Christmas” (Święta Bożego Narodzenia), co w lokalnym żargonie oznacza: czerwone i zielone (czyli obydwa rodzaje chilli). Sformułowanie „Christmas” nie jest jednak znane poza Nowym Meksykiem – używając go, zaczynamy od razu uchodzić za miejscowych, wytrawnych smakoszy nowomeksykańskiej kuchni.

DSCN9436

Stolicą stanu jest Santa Fe – urocze i niewielkie miasteczko, które powstało w 1610 roku. Ta najstarsza stolica stanowa w USA zupełnie nie pasuje do Stanów Zjednoczonych, jakie znamy z mediów. Spacerując historycznymi uliczkami czuliśmy się zupełnie jak w indiańskim miasteczku, gdzie rdzenni Amerykanie żyją sobie spokojnie w tradycyjnych domach i zajmują się swoją rodzimą kulturą i sztuką.

Utah

Tak naprawdę są dwa Utah. Pierwsze zachwyca, porywa, oszołamia i zostawia bez słów. Drugie zadziwia, niekiedy przeraża, lecz mimo wszystko ciekawi i intryguje.

Pierwsze Utah to dzika, nietknięta ludzką ręką kraina, która dosłownie powala na kolana. Już sama trasa wzdłuż czerwonych, fantazyjnych formacji skalnych i piaskowych wprawia w zachwyt, a niesamowite parki narodowe sprawiają, że zadaję sobie pytanie: „Czy to możliwe, że Stany Zjednoczone są najpiękniejszym krajem świata?”.

DSCN0042

To w Utah znajduje się Arches National Park, w którym można podziwiać ponad 2000 skalnych łuków otoczonych barwnymi wzgórzami i dolinami. Znane na całym świecie Arches w rzeczywistości wygląda znacznie okazalej, niż na zdjęciach – a ukryty na końcu parku Devil’s Garden (Ogród Diabła) przyprawia o gęsią skórkę, plącze ścieżki i wodzi na pokuszenie (zwabieni pięknem słabo oznaczonej trasy zagubiliśmy się w odległej partii parku, gdzie zastał nas zmrok, odnaleźliśmy szlak dopiero po kilku godzinach tropienia śladów na śniegu).

DSCN0230

Nieopodal Arches znajduje się Canyonlands National Park, kraina kanionów powstałych na skutek rozstąpienia się ziemi. W ogromnym Canyonlands każde miejsce wygląda inaczej i każde robi ogromne wrażenie. Fantazyjne kaniony są tak rozległe, że na ich eksplorację można by poświęcić wiele tygodni i wciąż nie zobaczyć wszystkiego (to właśnie tu utknął bohater filmu „127 godzin”).

Drugie Utah to świat uporządkowany ścisłymi regułami, prawami, obowiązkami i zakazami, który toczy się za zamkniętymi drzwiami. Stan Utah jest licznie zamieszkały przez Mormonów, którzy przybyli tu szukając schronienia przed religijnymi prześladowaniami, w 1840 roku. Mormoni, aby pozostać w Utah, zostali zmuszeni do pójścia na liczne ustępstwa (np. zakaz poligamii, który wciąż nie jest przestrzegany w praktyce), ale sami również znacznie wpłynęli na prawo stanowe – w Utah obowiązują osobne regulacje dotyczące sprzedaży alkoholu. Mormoni nie spożywają alkoholowych trunków, kawy i herbaty, nie są jednak pewni, czy wolno im pić coca-colę, o której nie ma słowa w ich świętych księgach.

Arizona

Arizona zwie się Stanem Wielkiego Kanionu, lecz ma do zaoferowania o wiele więcej. Arizona to leżące na terenie rezerwatu indiańskie miasteczka, to malownicze autostrady i najdłuższe zachowane fragmenty historycznej drogi Route 66.

DSCN0515

Grand Canyon jest olbrzymi, a jego górne partie w ciągu zimy są pokryte śniegiem. Tablice ostrzegawcze umieszczone przy szlaku prowadzącym na dno kanionu ostrzegają, aby nie pokonywać trasy do rzeki Kolorado i z powrotem w ciągu jednego dnia. My proponujemy dodać adnotację: nie dotyczy Polaków (spokojnie przespacerowaliśmy się całą długością trasy, tam i z powrotem, zatrzymując się na herbatkę, zdjęcia i obserwowanie wiewiórek).

Nevada

Nevada – mekka miłośników hazardu z całego świata, popularne miejsce na organizację wieczorów panieńskich i kawalerskich, gdzie noc płynnie przechodzi w dzień, a najbardziej wytrwali nigdy nie opuszczają olbrzymich kasyn i klubów nocnych.

DSCN2550DSCN2566

Nevada przyciąga hazardem – tu w każdym supermarkecie, sklepie, a nawet na stacjach benzynowych znajdują się automaty do gry. Las Vegas słynie z kasyn, w których niejeden stracił zdrowie i majątek oraz z licznych kapliczek, w których ceremonii zaślubin udziela się od ręki. Miasto żyje z hazardu i hazardem przyciąga – ceny hoteli są stosunkowo niskie, parkingi w centrum są zupełnie bezpłatne, a rozległe kasyna są nienasycone (w ten sposób pieniądze, których turysta nie wyda na drogi hotel lub parking – trafiają do kasy kasyna).
Nevada posiada również własne regulacje dotyczące prostytucji, która jest zupełnie legalna poza granicami dużych miast.

Kalifornia

Kalifornia pełna jest wszelakich skrajności, które czynią z tego „złotego stanu” istny mikrokosmos. 7 stref klimatycznych to nie tylko możliwość uprawy winogron na wszelkie możliwe wina (od zimnych rieslingów do ciężkich, czerwonych win), to również możliwość jazdy na nartach i opalania się na białych plażach w ciągu tego samego dnia.

Urodzajna, zielona i pełna słońca Kalifornia w swoich granicach posiada również Death Valley National Park (Dolinę Śmierci), gdzie zasolone połacie gruntu w głębokiej depresji spotyka się z wysokimi górami, a temperatura zmienia się gwałtownie wraz z wysokością. Death Valley to rozległe pustynie i wygasłe wulkany, to niesamowite formacje skalne i piaskowe oraz poczucie rozległej pustki, gdzie na przestrzeni wielu kilometrów nie ma po prostu nic.

DSCN2743

Po drugiej stronie złotego stanu znajduje się San Francisco, miasto zachwycające pięknem natury i architektury (i przerażające cenami!).

DSCN3573

San Francisco, położone jest na 43 wzgórzach, a jego sceneria zmienia się dosłownie z ulicy na ulicę: czerwone i głośne Chinatown sąsiaduje z eleganckim Union Square, pełne sklepów oraz restauracji Fisherman’s Wharf przyciąga tłumy turystów i wylegujących się tuż przy brzegu lwów morskich, a znajdujące się nieopodal dzielnice rezydencyjne tchną ciszą i spokojem. Ogromny Golden Gate Park (Park Złotej Bramy) jest jak zielona oaza – liczne jeziora, ścieżki spacerowe i drzewa kwitnące przez 365 dni w roku to miejsce, w którym każdy cieszy się życiem – a monumentalny i pocztówkowy Golden Gate Bridge (Most Złotej Bramy) to ulubione miejsce pozbawionych nadziei samobójców, którzy pod osłoną nocy zwykli skakać z mostu. Aby zapobiec tej praktyce, władze miasta postanowiły zamykać most dla pieszych po godzinie 6 wieczorem, a na filarach mostu umieścić aparaty telefoniczne, z których pozbawiony nadziei człowiek może zadzwonić do pełniącego dyżur psychologa. Bo przecież„jest nadzieja” – głosi tekst umieszczony na aparacie telefonicznym.

Słoneczna Kalifornia to również Yosemite National Park, Sequoia National Park i oczywiście Los Angeles, w którym rozmaite kalifornijskie kontrasty ukazują się w swoich skrajnych formach. Miasto Aniołów to nasz ostatni przystanek w USA, zaraz potem ruszamy do Meksyku.



This entry was posted in USA and tagged , , , , , , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

5 Responses to Teksas – Kalifornia, czyli 7 stanów w 29 dni.

  1. Ewelina says:

    Swietny artykul! Przyjemnie sie czytalo:)

  2. Alicja says:

    Super masz ten blog nie tylko artykuł, poczytałam już kilka i widzę, nie małe zamiłowanie do podróży, czego ci gratuluję. A ta wycieczka musiała być super, będzie o czym wspominać ;-)

  3. frank says:

    I totally agree with Sarah ..but then all Your articles are extremely good and interesting enjoy Your trip :)

  4. Świetne zdjęcia i bardzo fajny layout bloga. Sam bardzo chciałbym w końcu zwiedzić Stany, ale ciągle brak czasu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>