Oaxaca. Szok w 6 smakach.

DSCN5449

Powoli dnieje, choć to jeszcze nie świt. Z daleka rozlega się cichy dźwięk klaksonu samochodowego, po czym wesoła muzyka na dobre przerywa ciszę nocną. Pustymi i wciąż jeszcze mrocznymi ulicami miasta pędzi kolorowa ciężarówka z głośnikami na dachu i z tychże głośników radosny głos wykrzykuje hiszpańskie słowa, spośród których wychwytuję tylko jedno „Łachaka”! Samochód pędzi wesoło zwiastując nowy dzień, a zaspani mieszkańcy wychodzą niespiesznie na ulicę, machają do kierowcy, który zatrzymuje się, ściąga z ciężarówki pełne zbiorniki a na ich miejsce ładuje puste i rusza dalej, a wraz z nim pędzi wesoła melodia.

Tak wygląda każdy poranek w Oaxaca – mieście, którego nazwę wymawia się „Łachaka” (co wcale nie było dla nas oczywiste). Miasteczko Oaxaca, ulokowane na południowy wschód od Mexico City, słynie ze specyficznej kuchni i lokalnego kolorytu, który przyciąga tłumy turystów z całego świata. Tu nasza biała skóra nie wzbudza już zainteresowania. W kawiarence siedzimy obok Amerykanów, idąc przez miasto słyszymy język rosyjski, w kolejce po lokalne tlayudas stoimy za Polakami a orkiestra grająca koncert na skwerku wykonuje… tango (La Cumparsita).

Centrum Oaxaca rozciąga się pomiędzy głośnym i ruchliwym placem Zocalo, a położonym pięć ulic dalej, cichszym i spokojniejszym Plazuela del Carmen Alto. O ile na plac Zocalo ciągną amatorzy życia nocnego, koncertów i występów pod gołym niebem, Plazuela del Carmen przyciąga miłośników historii i architektury.

DSCN5427

Na Plazuela del Carmen podziwiać można wspaniałą świątynię Santo Domingo. Wnętrze powstałej w latach 1570-1608 świątyni zachwyca bogactwem trójwymiarowych zdobień, które wypełniają cały sufit i większą część ścian kościoła. Tuż przy świątyni, w budynku byłego klasztoru, znajduje się Muzeum Kultury Oaxaca, którego wystawy (z opisami wyłącznie po hiszpańsku) wbrew nazwie poświęcone są bardziej historii, niż kulturze. Bo kultury tego niezwykłego miasta najlepiej jest doświadczać na ulicach.

Od bram świątyni do placu Zocalo prowadzi uliczka Alcala, licznie obsadzona sklepami, restauracjami, kawiarenkami oraz ulicznymi sprzedawcami hamaków, chust i dywanów. W mieście znajduje się kilka ogromnych placów targowych, ale tekstylia, wyroby ceramiczne, skórzane, spożywcze i wszelkie inne można kupić dosłownie na każdej ulicy. Cała Oaxaca wygląda jak jeden wielki targ, jak gdyby lokalne wyroby i przysmaki nie mogąc pomieścić się na ciasnych straganach wykraczały poza granice bazarów i pochłaniały jedną po drugiej – ulice, place, deptaki i parki.

DSCN5346

Na ulicznych straganach sąsiadują ze sobą lokalne tekstylia i tanie chustki prosto z Chin; tradycyjne ludowe stroje i kolorowe koszulki prosto z Chin; skórzane sandały i plastikowe klapki prosto z Chin; lokalne wyroby cukiernicze i batoniki snickers, miody z domowych pasiek i małe żółwie, przyprawy i szczenięta, tequila i świeżo wyciskane soki, owoce i kurczaki, smażone koniki polne i solone ryby, meksykańskie jedzenie i… tanie knajpki z jedzeniem chińskim (sic!).

DSCN5319

Jednak sławna na cały świat kuchnia chińska nie ma szans w starciu z oryginalnymi przysmakami miasta „Łachaka”. Przynajmniej dla stałych mieszkańców Oaxaca. A dla podróżników? Zobaczmy…

Czekolada

DSCN5296

Sława oaxacańskiej czekolady dobiegła nas jeszcze w Mexico City – Meksykanie rozpływali się z zachwytu nad tą podawaną na gorąco, i nad tą półpłynną, sprzedawaną na wagę i wykonywaną na miejscu. Przybywamy więc, by skosztować tych wspaniałości… i odchodzimy z uprzejmymi uśmiechami. Gorąca czekolada okazuje się rozwodnionym kakao, a półpłynna maź to nic innego, jak zabarwiony cukier z dodatkiem kakao. Za to nasi nowi meksykańscy znajomi zachwycają się przywiezionymi przez nas, polskimi śliwkami w czekoladzie!

Mole

DSCN5302

Znane w całym Meksyku, lokalne „mole” to sześć różnokolorowych sosów, które dodaje się do potraw wszelkiego rodzaju. Na jednym z targów pani zza lady zaprasza nas na degustację. Próbuję pierwszego… i z trudem powstrzymuję chęć wyplucia gęstej, lepkiej mazi. Z największym wysiłkiem uśmiecham się do uprzejmej pani, która radośnie oferuje mi kolejny rodzaj „mole”. Przecież świat nie może się mylić – myślę sobie. Skoro te sosy są tak znane – po prostu muszą być dobre! Może spróbowałam tego najgorszego? Próbuję więc drugiego – i nie mam już wątpliwości. Meksykańskie mole nie zostały stworzone dla polskiego podniebienia (i nie jest to tylko moja opinia – podobne wrażenia mają poznani przez nas Polacy).

Mezcal
Lokalny alkohol produkowany z agawy wypełnia liczne sklepiki w Oaxaca. Po przygodach z mole łatwo kuszę się na degustację. Próbuję, przełykam, czekam chwilę… hm. Wreszcie punkt dla Oaxaca. Smak mezcalu najbardziej przypomina nieco rozwodnioną, smakową wódkę – ale po innych rozczarowaniach kulinarnych jest naprawdę miłym zaskoczeniem.

Tlayudas

DSCN5314

Mexico City ma swoje taco – a Oaxaca swoje tlayudas, czyli wielkie kukurydziane tortille w dwóch wersjach: z kurczakiem i z serem. Tlayudas najlepiej smakują „po domowemu” – czyli kupowane na ulicy od pani, która upiekła je osobiście kilka minut wcześniej. W oryginalnej wersji tlayudas serwuje się ze świńskim tłuszczem, kurczakiem, cebulą i chilli – ale my jesteśmy doskonale zadowoleni z wersji serowej (z minimalnym dodatkiem chilli).
Na każdym kroku można nabyć również inne, nieco mniejsze tortille z nadzieniem mięsnym lub serowym. To kulinarne doświadczenie zdecydowanie polecamy!

DSCN5484

Słodycze.
Sprzedawane na straganach orzechy w mleku z cukrem to kolejny, lokalny smakołyk. Spróbowaliśmy – i naszym zdaniem ten przysmak bije na głowę słynną, oaxacańską czekoladę.

Smażone koniki polne.

DSCN5293

Nie, na ten przysmak (podawany z solą i limonką) niestety nie daliśmy się skusić…

Miasto Oaxaca to miejsce, w którym regionalny koloryt na każdym kroku spotyka się z wpływami z całego świata. Takie połączenie lokalnego smaczku z międzynarodową kulturą spotkać dziś można chyba w każdym miejscu na świecie – ale w Oaxaca jest ono naprawdę ekstremalne. Tu przekazywane z pokolenia na pokolenie, lokalne przepisy i strzeżone jak oka w głowie receptury idą ramię w ramię z wielokulturowością i otwarciem na na cały świat. Tu lokalne mole zapija się coca-colą, przy tradycyjnym mezcalu przegryza się batonika Milky Way, a na kolację można równie dobrze zjeść regionalne tlayudas, jak i kanapkę z subwaya.

Nad miastem zapada noc – w domkach zapala się światło. Jednak nie każdy przed snem wypije ciepłą herbatę, nie każdy również weźmie prysznic. Wesoła ciężarówka wypełniona butlami z gazem przyjedzie dopiero o świcie. Ten, kto rano nie zdążył zakupić gazu – nie ma na czym gotować, a brak wody w kranie zdarza się zupełnie spontanicznie i nie można go przewidzieć (wodę do picia kupuje się osobno). Oaxaca, pomimo wielu międzykulturowych wpływów, wciąż pozostaje lokalnym miasteczkiem ze swoimi sprawami, radościami i problemami. I z turystami, którzy szerokim strumieniem przybywają właśnie po to, co jest tu najbardziej regionalne.



This entry was posted in Meksyk and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>