Yucatan, czyli „nie rozumiemy waszego języka”.

DSCN5881

Siedzę na prawdziwym, ręcznie tkanym yucatańskim hamaku, a obecne w powietrzu 37°C otacza mnie ze wszystkich stron. Nie pomaga wentylator, nie pomaga cień – jest tak gorąco, że zimowy, polski śnieg wydaje się być odległym marzeniem.

Półwysep Yucatan to trochę inne oblicze Meksyku – to miejsce, gdzie turysta przysiada na ławce tuż przy Maju i choć nie zawsze mogą się ze sobą porozumieć (niektórzy Majowie nie mówią ani po hiszpańsku, ani po angielsku), wspólnie cieszą się gorącym klimatem, karaibskimi plażami i zupełnie lokalnymi, yucatańskimi przysmakami.

Półwysep Yucatan stosunkowo długo pozostawał dziki i nieodkryty, a jego pierwszymi mieszkańcami byli Majowie, którzy dotarli tu z terenów dzisiejszej Gwatemali. Początki Majów na Yucatanie datuje się na 550 rok n.e., a miasta, które w następnych wiekach powstały na półwyspie – z Chicen Itza na czele – wciąż zadziwiają stopniem rozwoju cywilizacyjnego. Niestety ogromna część kultury plemion ówczesnych Majów wciąż pozostaje niezbadana.

Gdy Hiszpańscy konkwistadorzy wkroczyli na teren dzisiejszego Yucatanu, półwysep nosił nazwę Mayab (co w języku Majów oznacza „niewielu”). Skąd więc nazwa Yucatan? Jest kilka teorii na ten temat, a jedna z nich brzmi następująco:
Hiszpanie, chcąc poznać nazwę tego przepięknego półwyspu, po prostu o nią zapytali. Ale – ponieważ nie znali języka Majów – zapytali po… hiszpańsku.
- Jak nazywa się to miejsce?
- Yuk ak katan – odpowiedzieli Majowie w języku Majów.
- Yucatan! – zakrzyknęli radośnie Hiszpanie uznając to za odpowiedź. Gdyby wykazali się większą dociekliwością, zapewne dowiedzieliby się, iż „yuk ak katan” w języku Majów oznacza po prostu „nie rozumiemy waszego języka”.

Od 1540 aż do 1901 roku przez półwysep przetoczyło się wiele wojen, walk i konfliktów, ludność Majów została zdziesiątkowana a panowanie nad Yucatanem wiele razy przechodziło z rąk do rąk. Gdy powojenny kurz opadł a (prawie) wszelkie niesnaski odeszły w zapomnienie, Meksykanie unieśli głowy, spojrzeli przed siebie i zachwycili się naturalnym pięknem Yucatanu. Białe plaże, turkusowe wody, rafy koralowe, tropikalny klimat i pełne słońce – czego chcieć więcej? I tak w latach 70. XX wieku nadmorskie miasto Cancun zasłynęło jako wakacyjny raj dla Gringos, a następnie niemal całe wybrzeże Yucatanu zostało przekształcone w hotelowe plaże. Wioski rybackie Majów, które niegdyś ciągnęły się wzdłuż białych piasków, pozostały już tylko wspomnieniem, a rybacy i rolnicy ruszyli do pracy przy budowie kompleksów hotelowych oraz w charakterze przewodników dla coraz liczniej przybywających turystów. Dziś Yucatan to turystyczna mekka Meksyku.

Stolicą i kulturalnym centrum Yucatanu jest Merida. Historia Meridy jest szczególna – miasto powstało w miejscu dawnej osady Majów Ichkanzihóo, a ruiny historycznych piramid zostały użyte do budowy nowych, kolonialnych budynków. Mury obronne znaczyły obszar miasta, jeden po drugim powstawały pałace, kościoły i zupełnie europejskie wille, które do dzisiaj znajdują się przy zbudowanej na wzór Pól Elizejskich alei Paseo de Monteo.

DSCN5933

Dziś miasto wykracza daleko poza obszar murów obronnych, kolonialne posiadłości mieszczą banki i restauracje a pałace w centrum historycznym przemieniono w muzea i ośrodki administracyjne.

Budynek starej poczty mieści dziś Museum Miasta Meridy, w którym poznajemy historię tego niezwykłego miasta – i przez chwilę odpoczywamy od lejącego się z nieba żaru. Kilka ulic dalej znajduje się samo serce miasta – Plaza Grande (Wielki Plac), będący niegdyś centralnym punktem osady Ichkanzihóo. W miejscu starej świątyni Majów obecnie stoi Katedra św. Ildefonsa.

DSCN5914

Tak, jak przybyłe z Europy chrześcijaństwo wchłonęło część lokalnych wierzeń – powstająca katedra wchłonęła ruiny świątyni, które zostały wmurowane w konstrukcję budynku. Tuż obok stoi Palacio de Gobierno, a znajdujące się wewnątrz murale autorstwa lokalnego artysty Fernando Castro Pacheo przedstawiają historię Majów na Yucatanie.

DSCN5885

Przy Grand Plaza stoi również goszczący liczne wystawy i pokazy filmowe Palacio Municipal oraz Casa de Montejo, w którym podziwiać można wystawy z czasów kolonialnych (i dzięki klimatyzacji – odpocząć od upału…).

DSCN5921

- Merida jest nazywana Białym Miastem – mówi Daniel, nasz gospodarz będący potomkiem plemienia Majów. – Niektórzy twierdzą, że to z powodu czystości, jaka tu panuje, inni powiedzą, że nazwa pochodzi od koloru ścian budynków, ale prawda jest zupełnie inna. Merida jest nazywana Białym Miastem dlatego, że została zbudowana przez białych i dla białych. Ale mimo to, żyje tu więcej Majów, niż gdziekolwiek indziej na świecie. Aż 60% mieszkańców Meridy to Majowie.

Idziemy wzdłuż Paseo de Monteo, jest noc, podziwiamy podświetlone wille, a Daniel proponuje spacer do miejskiego parku.

- Czy to bezpieczne? – pytam.
- Tak, Yucatan to najbezpieczniejsze miejsce w Meksyku, a w 2011 Merida zyskała miano Miasta Pokoju.
- Meksyk generalnie jest dość bezpieczny – mówię.
- Nie mówimy o Meksyku, tylko o Yucatanie – poprawia mnie Daniel.

Yucatańczycy mają bardzo sile poczucie odrębności – wyraźnie oddzielają się od reszty kraju. Yucatan – ze względu na znaczną odległość od reszty Meksyku – od zarania dziejów rządził się swoimi własnymi prawami, a w XIX wieku był nawet niepodległą republiką. Kulturową odrębność Yucatanu najwyraźniej widać na przykładzie lokalnych przysmaków, które są bardzo odmienne od tego, co popularnie zwie się meksykańską kuchnią. Nam najbardziej przypadły do gustu lokalne Papadzules i Brazo de Reina, czyli ciasto z dyni i pomidorów z jajecznym nadzieniem.

DSCN6051

W godzinach popołudniowych ulice Meridy pustoszeją. Upał staje się nie do zniesienia – turyści szukają schronienia w klimatyzowanych hotelach, a Yucatańczycy – w naturalnie klimatyzowanych grotach.
Na Yucatanie jest wiele naturalnych grot zwanych „cenote”. Wejścia do cenote znajdują się w miejscach, w których typowy Europejczyk nigdy nie szukałby groty – na polach i na wiejskich podwórkach. Santa Maria, jedna z lokalnych i wciąż opierających się turystyce cenote, leży w wiosce Homun. Wyruszamy tam wczesnym rankiem i docieramy do celu w chwili, w której słońce staje się nie do zniesienia. Wchodzimy na teren wiejskiego podwórka, uiszczamy opłatę 10 pesos (2,50 zł) i po drabinie schodzimy do przedsionka groty.

DSCN5970

Już przy wejściu witają nas nietoperze i… podwodne jezioro. Aby wejść w głąb cenote, należy przejść przez wodę, która miejscami sięga nawet do pasa.

DSCN6033

Uradowana chłodnym powietrzem i orzeźwiającą wodą zakładam kostium kąpielowy i już chcę wskoczyć do jeziora – ale powstrzymują mnie ciekawskie spojrzenia pływających dookoła Meksykanów i Meksykanek. Nagle orientuję się, że wszyscy są w ubraniach – i mężczyźni i kobiety pływają zupełnie ubrani. Aby nie łamać meksykańskiej normy, owijam się wielką chustą i wchodzę do wody w tak zaimprowizowanej sukience.

DSCN6013

W drodze powrotnej do miasta zaczepia mnie mieszkanka wioski Homun. Chce ze mną porozmawiać – jest ciekawa, skąd jestem, dlaczego przyjechałam na Yucatan i pyta mnie zapewne o mnóstwo innych rzeczy, ale bariera językowa sprawia, że jest to bardziej rozmowa gestów, uśmiechów i spojrzeń, niż słów… I tak historia lubi się powtarzać. „Yuk ak katan” – czyli nie rozumiemy waszego języka – dziś nie odnosi się do już Majów nie mówiących po hiszpańsku, ale do mieszkańców Yucatanu, którzy nie znają angielskiego. A tłumy mówiących tylko po angielsku turystów wciąż na nowo przelewają się przez malownicze tereny Yucatanu i są dla lokalnych mieszkańców tak samo niezrozumiałym zjawiskiem, jak przybyli przed wiekami, hiszpańscy najeźdźcy.



This entry was posted in Meksyk and tagged , , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>