Tradycja i turystyka – czyli ile Gwatemali w Gwatemali?

Rękodzieło w Gwatemali

Turysta odwiedza obcy kraj, ponieważ chce doświadczyć i posmakować egzotyki – byle tylko nie była zbyt dziwna, zbyt obca, nużąca, ani niesmaczna… Byle nie była niewygodna i nieciekawa. Ma dostarczyć rozrywki i usatysfakcjonować. Tradycyjne, plemienne pieśni wymagają zmian, aby podobały się turystom. Regionalne, od wieków niezmieniane tańce ludowe wymagają skrótów, bo po chwili nużą turystów. Przekazywane z pokolenia na pokolenie receptury potraw wymagają modyfikacji, bo nie smakują turystom… To dzieje się w każdym kraju, który występuje na mapie turystycznych destynacji. Również w Gwatemali.

W miejscowości San Marcos, a dokładnie w barrio 2 – czyli z dala od turystycznej dzielnicy – powstała tradycyjna, gwatemalska jadłodajnia. Serwowano w niej typowe gwatemalskie śniadania, czyli: smażone jaja, fricoles (pasta z fasoli), smażone banany i gorące tortille oraz tradycyjne gwatemalskie obiady, czyli: ryż, mięso lub kurczaka (tak! w Gwatemali kurczak nie jest mięsem), fasolę i gorące tortille. Ale San Marcos z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów – a turyści z roku na rok zataczają coraz szersze kręgi… i tak po pewnym czasie tradycyjna jadłodajnia uzupełniła menu o tofu oraz spaghetti bolognese, a obok tradycyjnego chilli na stołach pojawił się ketchup. W ten sposób jadłodajnia konkuruje o klientów z restauracjami, które oferują potrawy z całego świata (restauracja serwująca falafela znajduje się w pobliskiej miejscowości San Pedro).

DSCN6922

Wpływ turystyki na kulturę Gwatemali widać również w innych dziedzinach – tradycyjne maczety, sprzedawane po 29 quetzali za sztukę, znaleźć można już tylko w lokalnych sklepach żelaznych. Na targach i w sklepach z pamiątkami dominują importowane z Kolumbii i umieszczone w zdobionych, skórzanych pochwach maczety po 100-300 quetzali za sztukę.

Gwatemala maczety

Gwatemala maczety

Gwatemalskie, wzorzyste tkaniny służyły tradycyjnie jako narzuty na łóżko – wykonywano je z naturalnych materiałów barwionych z użyciem wyciągów roślinnych. Obecnie tkaniny zachowały co prawda swoje tradycyjne wzory, lecz z udziałem chemicznych barwników przybrały jaskrawe kolory i nie służą już bynajmniej jako narzuty. Tkaniny dostosowano do wymogów rynku – aktualnie wykonuje się z nich kolorowe sandały, pokrowce na płyty CD, a nawet osłony na iPoda.
- A typowe narzuty na łóżko?
- Tak, są wciąż dostępne, ale żaden turysta ich nie kupuje – informuje mnie sprzedawczyni w sklepie z tkaninami, w mieście Antigua.

Targ w Gwatemali

Targ w Gwatemali

Transport pomiędzy turystycznymi miastami zdominowały liczne biura podróży – oferują one bezpośrednie, wygodne busy, którymi podróżują wyłącznie turyści. Pytam pracowniczkę biura podróży, czy na tej samej trasie jeżdżą również zwykłe, lokalne „chicken busy”?
- Tak, ale w chicken busach będą również Gwatemalczycy – mówi pani tonem ostrzeżenia. – A oni mogą ukraść twoje rzeczy…
Ponieważ przejazd chicken busem mam już za sobą, ostrzeżenie przyjmuję jako zakamuflowaną reklamę biura podróży. Ale rozumiem panią – jej celem jest przecież zdobycie klienta.

Wielu obywateli Gwatemali żyje poniżej poziomu ubóstwa, wielkie zyski z plantacji kawy czerpią tylko nieliczni – dla innych turystyka staje się coraz istotniejszym źródłem utrzymania i widać to dosłownie na każdym kroku (nawet małe dzieci próbują zarabiać pomagając przy noszeniu bagaży, a tradycyjnie ubrane kobiety inkasują po 10 quetzali za pozowanie do zdjęcia). Nic dziwnego, że Gwatemalczycy dostosowują się do wymagań klientów, nie znaczy to jednak, że wiekowe tradycje nie wytrzymują starcia z wymogami turystyki. Pomiędzy tradycją a potrzebą zysków powstaje po prostu nowa jakość, będąca kompromisem pomiędzy tym, co dawne i wymaganiami turystów, którzy przyzwyczajeni są przecież do innych doznań, smaków i rozrywek. Ta nowa jakość jest jednak tworem „zewnętrznym” – z jej pomocą lokalna ludność uzyskuje nowe źródło dochodu, a swoje tradycyjne zwyczaje zatrzymuje dla siebie, z dala od ciekawskich, turystycznych oczu.
- W moim domu ciągle mam tradycyjną, bladą narzutę na łóżku – mówi sprzedawczyni kolorowych pokrowców na iPody. Kucharka gotująca wegetariańskie tofu z radością zasiada do kurzych udek z tłustą skórką, a pracownicy biur podróży dojeżdżają do pracy „chicken busami”. Czyli jednak 100% Gwatemali w Gwatemali? Zależy, czego się szuka…



This entry was posted in Gwatemala and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>