Kanał Panamski, czyli jak okiełznać żywioły.

Kanał Panamski, Miraflores Locks

Rozkoszujesz się chilijskim winem w Krakowie, popijasz kolumbijską kawę w Londynie, a może smakujesz ekwadorskiego banana w Barcelonie? Twój smakołyk przepłynął zapewne przez Kanał Panamski, który jest głównym pasażem międzynarodowego transportu morskiego. Co roku przez kanał przepływa 14 000 statków załadowanych aż po brzegi kukurydzą, soją, pszenicą, elektroniką i innymi towarami, które pędzą ze wschodniego wybrzeża USA do Azji, z zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej do Europy i ze wschodniego wybrzeża USA na zachód Ameryki Południowej. Przez kanał przepłynął nawet amerykański pływak Richard Halliburton, który ustanowił przy okazji nowy rekord płacąc na przeprawę jedynie 36 centów! Płynął oczywiście… wpław!

Mapa transportu, Kanał Panamski

Ukończony w 1914 roku Kanał Panamski pozwolił na usprawnienie transportu towarowego pomiędzy odległymi kontynentami oraz na obniżkę cen importowanych artykułów. Ale wcale nie było łatwo – aby wybudować kanał, człowiek musiał okiełznać naturę, która długo nie dawała za wygraną i w walce z cywilizacją zbierała krwawe żniwo. W miejscu dzisiejszego kanału, przed wiekiem znajdowała się tropikalna dżungla, której broniły trudno dostępne góry i zastępy komarów gotowe poczęstować malarią i żółtą gorączką każdego, kto tylko zapuści się w podmokłe tereny przesmyku panamskiego.

Potęgi żywiołów nie docenili Francuzi, którzy jako pierwsi rozpoczęli prace przy budowie kanału w 1881 roku. Francuskie plany zakładały budowę kanału na poziomie morza, a efekt miał mierzyć 22 metry szerokości i 9 metrów głębokości. Budowa ruszyły pełną parą: sprowadzono najlepszych specjalistów, zainwestowano 287 milionów dolarów, z przesmyku wydobyto 59 747 620 metrów sześciennych skał i ziemi, a w walce z naturą stosowano wszelkie ówczesne cuda techniki.
Po 9 . latach walki z żywiołem życie straciło ponad 22 tysiące pracowników – przy czym obfite żniwo zebrała malaria i żółta gorączka. Ci, którzy pozostali przy życiu – pospiesznie uciekli z Panamy, a Francja została zmuszona do złożenia broni w walce z naturą. Prace zostały przerwane.

Przez 14 lat miejsce budowy pozostawało we władaniu żywiołów, które spokojnie zjadały z trudem wydrążone kilometry kanału – aż w roku 1904 na pole walki powrócił człowiek. Amerykanie, po dokładnym zbadaniu wszelkich „za” i „przeciw”, podjęli się budowy kanału, a zaczęli od walki z… malarią i żółtą gorączką. By pokonać winne chorobom komary, rozpoczęto brukowanie dróg w Panama City i w Colon, osłanianie okien i drzwi, odkażanie domów, budowę wodociągów, osuszanie bagien oraz stojących wód, a wrogie komary z roku na rok coraz mniej zagrażały pracownikom.

Plan Amerykanów zakładał budowę kanału z uwzględnieniem wewnątrz lądowego, sztucznego jeziora Gatun, które jest położone na wysokości 26 metrów nad poziomem morza. Aby przetransportować statek z jednego wybrzeża na drugie, należałoby podnieść go na poziom jeziora, by następnie obniżyć jego położenie do poziomu morza.

Śluzy podnoszące statek, Kanał Panamski.

Podczas prac przy budowie kanału wydobyto ponad 153 milionów metrów sześciennych skał i ziemi. Maszyny stosowane przez Amerykanów wykopywały ponad 8 tysięcy ton skał i ziemi w ciągu 8 godzin. Po intensywnych pracach, 15 sierpnia 1914 roku, Kanał Panamski został oficjalnie otwarty, a pełna żywiołów natura gości już tylko w położonych obok kanału parkach narodowych.

Dziś Kanał Panamski liczy sobie ponad 77 kilometrów długości, a śluzy obecnie po obydwu stronach kanału podnoszą przepływające statki na poziom jeziora Gatun. Czas przepłynięcia przez kanał zależy od rozmiaru statku, i waha się od 8 do 10 godzin, a maksymalne wymiary statku wynoszą: szerokość 32,3 metra, długość 294,1 metra i zanurzenie 12 metrów. Przy śluzach znajdują się specjalne lokomotywy, które asystują statkom przy wpłynięciu i wypłynięciu z kanału.

Lokomotywy, Kanał Panamski.

Muzeum Kanału Panamskiego znajduje się przy śluzie Miraflores i każdego dnia gości wielu ciekawskich amatorów techniki.

Muzeum w Miraflores, Kanał Panamski.

Na zwiedzających czeka film 3D opowiadający historię kanału, czteropiętrowe muzeum prezentujące wystawy na temat historii, technologii, przyszłości oraz otoczenia naturalnego kanału oraz symulator, który pozwala każdemu „zasiąść” za sterami statku przepływającego przez kanał. Niemała atrakcją jest również obserwacja śluz, których zadaniem jest wyrównywanie poziomu wody.

Śluzy w Miraflores, Kanał Panamski.

Otwarte śluzy w Miraflores, Kanał Panamski.

Olbrzymie statki przepływające przez kanał, wypełniając swym rozmiarem niemal całą jego szerokość, a pompowana woda obniża ich położenie do poziomu morza.

statek, Miraflores, Kanał Panamski

statek obniżony, Kanał Panamski

Z okazji przypadającego na rok 2014 stulecia Kanału Panamskiego, planowane są liczne unowocześnienia, m.in. budowa trzeciego zestawu śluz. Nowe śluzy będą o 66% szersze i o 40% dłuższe, a maksymalny załadunek statków zwiększy się z 4500, aż do 12 000 kontenerów.

Kanał Panamski, drogi, mosty, tunele, wiadukty – czy człowiek ostatecznie pokonał naturę? Autostrada Panamerykańska, która dzielnie biegnie wzdłuż całej Ameryki Centralnej, urywa się nagle u stóp nietkniętej przez cywilizację prowincji Darien. Próby budowy dalszego odcinka podejmowano co prawda w 1971 i w 1992 roku – ale w obydwu przypadkach zostały one przerwane, a oficjalnym powodem była troska o środowisko naturalne i rdzenne plemiona zamieszkujące niedostępną dżungle. Jednak zarówno Panamczycy, jak i Kolumbijczycy których spotykamy po drodze, nie wspominają nawet o ekologicznych pobudkach – mówią natomiast o malarii i żółtej gorączce, która zabiła pierwszych robotników i o dżungli, która systematycznie pożera każdy z trudem wybudowany metr drogi.

Darien, Panama

Rozległe lasy deszczowe, niedostępne góry, olbrzymie bagna, rzeki o zmiennym biegu i rdzenne plemiona zamieszkujący dzikie Darien uniemożliwiają obecnie marzenie o drodze łączącej Panamę z Kolumbią. Czy Autostrada Panamerykańska nigdy nie zostanie ukończona, czy też – podobnie jak w przypadku Kanału Panamskiego – jest to tylko kwestią czasu i pieniędzy? Aktualnie nie ma dalszych oficjalnych planów budowy, rdzenne plemiona żyją spokojnie w swoich wioskach, a dżungla co roku przyjmuje wielu śmiałków, którzy zapuszczają się w Darien na motorach, rowerach lub pieszo. Niektórzy docierają do swojego celu, inni znikają po drodze – a poszukiwania zaginionych najczęściej są zupełnie niemożliwe. Darien to nie tylko moc żywiołu – to również kryjówka ludzi, którzy wiedzą, jak radzić sobie w dżungli. Niestety, tych ostatnich również należy się obawiać… Ale więcej na ten temat – w kolejnym poście.



This entry was posted in Panama and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Kanał Panamski, czyli jak okiełznać żywioły.

  1. tuanjim says:

    Ale budujesz napięcie – chyba zacznę obgryzać paznokcie…

  2. lucas says:

    mały edit: Amerykanie nie badali za lub przeciw. Odłączenie Panamy od Kolumbii jasno wskazuje, że byli bardzo ZA. Budowę kanału rozpoczeli od wstawienia swojego człowieka na prezydenta i uzależnienia na długie lata regionu. Ot taki znany klasyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>