Bogota, czyli trochę inna Kolumbia.

Bogota, widok z Monserrate.

- Jesteście z Polski? – pyta nasz kolumbijski gospodarz z couchsurfingu. – O Polsce słyszałem tylko raz. Telewizja Discovery pokazywała reportaż z meczu Wisła – Cracovia, mecz został opisany jako najniebezpieczniejszy na świecie. Potem, w czasie mojej podróży po Europie, postanowiłem ominąć Polskę, skoro to taki niebezpieczny kraj… A Polską wódkę piłem w czeskiej Pradze.

Próbujemy opanować nasze zdziwienie. Jak to? Polska jest tak niebezpieczna, że należy omijać ją szerokim łukiem? A po polskie specjały jeździć do naszych południowych sąsiadów? Próbujemy wytłumaczyć naszemu gospodarzowi, że Polska jest bezpieczna dla turystów. Fakt, mecze pomiędzy Wisłą a Cracovią to osobna sprawa – ale na co dzień w Polsce nic turystom nie grozi…

Jest noc. Idziemy przez osiedla mieszkalne Bogoty, latarnie jasno oświetlają główne arterie, ale zaułki i małe uliczki toną w mroku. Czyjś cień przemyka pod ścianami budynków, ktoś wyłania się zza rogu, przejeżdża samochód… Rozglądam się dookoła w obawie przed niebezpieczeństwem, ale nasz gospodarz idzie przed siebie zupełnie zrelaksowany i opowiada nam o swojej miesięcznej podróży po Europie. Po drodze mijamy dwóch barczystych dresiarzy, którzy przebijają „piątkę” naszemu gospodarzowi, a do nas uśmiechają się pogodnie.
- Witamy w Bogocie! – wołają na do widzenia.

Bogota to trochę inna Kolumbia – miasto posiada wiele cech, które bardzo różnią je od reszty kraju.
Leżąca na wysokości 2640 m. npm. stolica jest „wyższa” od polskich Rysów i dosłownie zapiera dech w piersiach – wysokość, zanieczyszczenie i chłód sprawiają, że przynajmniej na początku ciężko się tam oddycha. Bogota to wyspa zimna w gorącej Kolumbii – przez cały rok temperatura wynosi tu ok. 14 stopni Celsjusza.

Stolica Kolumbii to największe miasto położone w Andach – i próżno szukać tu spokojnych Kolumbijczyków, którzy niespiesznie kroczą malowniczymi uliczkami. W Bogocie biznesmeni pędzą do pracy, uliczni sprzedawcy przekrzykują się wzajemnie, tłum turystów i Kolumbijczyków przelewa się przez szerokie ulice, a taksówkarze częściej używają klaksonu, niż hamulca. Miasto już od rana spieszy się i gna w szalonym pędzie i w sobie tylko wiadomym kierunku.

Położona pomiędzy wyższymi szczytami Bogota dzieli się na bogatą północ i biedne południe. Stajemy nad planem miasta, a nasz gospodarz zatacza kręgi dłonią i opowiada nam o stolicy.
- W tej dzielnicy może być niebezpiecznie, jest tu dużo bezdomnych – mówi wskazując na południowo-zachodnią część miasta. – Bardziej na północ jest już bezpiecznie, możecie tam spokojnie iść na spacer. Samo centrum też jest w porządku. Ale jeśli będziecie wracać do domu po zmroku – koniecznie autobusem albo taksówką.
Słuchamy uważnie, zapamiętujemy wskazane miejsca i wyruszamy do historycznej części miasta.

Bogota, centrum.

Centrum Bogoty zdecydowanie nie można nazwać malowniczym (i jest to kolejna różnica pomiędzy stolicą, a resztą kraju). Stare budynki słaniają się na wiekowych fundamentach, ulice są pełne barów fast food i ulicznych sprzedawców, a zaniedbane kościoły dopełniają obrazu całości. Mimo wszystko w Bogocie znajduje się kilka perełek, dla których warto zatrzymać się tu nawet kilka dni.

Zdecydowany numer jeden to Muzeum Złota – największe i najbogatsze na świecie (i bezpłatne w niedziele).

Muzeum Złota, Bogota, ekspozycja.

Zbiory muzeum to ponad 55 tysięcy obiektów, w tym olbrzymie kolekcje dzieł prekolumbijskich pochodzących z różnych regionów Kolumbii.

Bogota, Muzeum Złota.

W muzeum można również podziwiać wystawy czasowe, ekspozycje multimedialne i prezentacje na temat historii wytopu i obróbki metali.

Łeb w łeb z Muzeum Złota kroczy wspaniałe i ogromne Muzeum Botero (wstęp wolny).

Muzeum Botero, Bogota.

Muzeum powstało z inicjatywy samego Fernando Botero – artysty, który nie szczędził pędzla ni farb, by należycie oddać piękno obfitych kształtów (tak kobiecych, jak i męskich).

Botero, "Kobieta przed oknem".

W muzeum znajdują się aż 123 obrazy artysty, na których – poza korpulentnymi modelami – podziwiać można również martwą naturę (na zdjęciu powyżej: obraz pt. „Kobieta przed oknem”).

Ale Muzeum Botero nie kończy się na Botero – znajdują się tam również prace Picassa, Klimta, Matisse’a, Degasa, Miro (z kreską nad „o”), Chagalla, Salvadora Dali, Toulouse-Lautrec – by wymienić tylko kilku prominentnych artystów, których dzieła wiszą w murach Muzeum Botero i obserwują liczne rzesze zwiedzających.

Muzeum Botero jest połączone z innymi galeriami, które prezentują rozległe kolekcje sztuki, bogate wystawy na temat historii i ekonomii kraju oraz wiele innych ekspozycji. Kolejne wystawy wyłaniają się zza licznych zaułków i wiodą wciąż na wyższe piętra, a końca im nie widać… (przynajmniej my nie doszukaliśmy się końca – niestety zabrakło nam czasu na obejrzenie wszystkich kolekcji).

Plac Bolivar, Bogota.

Punktem obowiązkowym jest również Candelaria – czyli historyczne centrum Bogoty. To tu znajdują się wyżej wymienione muzea, tu również, na Plaza de Bolivar, bije serce miasta.

Plaza Bolivar, Bogota, lama.

Plaza de Bolivar to główny plac miejski – pełen turystów i gołębi, policji, lam i innych stałych bywalców.

Tuż nad historycznym centrum wznosi się dostojne Monserrate – leżące na wysokości 3152 m. npm. wzgórze, które oferuje niesamowity widok na miasto i okolice.

Bogota, widok z Monserrate.

Na Monserrate można dostać się na trzy sposoby: jedną z dwóch regularnie kursujących kolejek, lub pieszo.

Bogota, droga na Monserrate.

Opisywane niebezpieczeństwa pieszej drogi na Monserrate wywołują już tylko uśmiech na naszych ustach. Odnowiony szlak jest gęsto obstawiony przez policję, a tłumy radosnych spacerowiczów wszelkiej narodowości sprawiają, że czujemy się niemal jak na wycieczce.

Chłodna Bogota zgotowała nam ciepłe powitanie, a zamiast niebezpieczeństw – ponownie spotkaliśmy przyjaznych ludzi i ciekawe atrakcje. Podczas rozmów z naszym gospodarzem zrozumieliśmy też, że Kolumbijczycy wiedzą tak samo mało o Polsce, jak Polacy o Kolumbii. W Bogocie czuliśmy się równie bezpiecznie, jak w Krakowie (a chwilami o wiele bezpieczniej, niż w Warszawie). Mamy nadzieję, że nasz gospodarz również spojrzał na Polskę w innym świetle – i być może odwiedzi ją podczas swojej kolejnej podróży do Europy…



This entry was posted in Kolumbia and tagged , , , , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Bogota, czyli trochę inna Kolumbia.

  1. tuanjim says:

    Wy się chłodziliście w Bogocie, a ja sie smażę w Marrakeszu, który, o dziwo, też nie jest niebezpieczny :) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>