Południe Kolumbii – zbrodnie i cuda. Wczoraj i dziś.

Południe Kolumbii.

Jedziemy na południe, mijamy górskie pustkowia, domy, kościoły, wioski i miasteczka. Uciekając przed deszczem
chronimy się pod czyimś dachem, wesoła kolumbijska rodzina robi sobie z nami zdjęcia, po czym częstuje nas kawą i pączkami. Przed nami coraz mniej Kolumbii i coraz bliżej do Ekwadoru…

- Nie jedźcie do Popayan – radzi nam Windy, couchsurfingowy gospodarz w Neiva. – Tam jest ciągle sporo guerilli.
- Guerilli? – pytam. – A co oni mogliby nam zrobić?
- Nie wiem… – odpowiada Windy. – Może okraść? Może porwać? Lepiej tego nie wiedzieć…

Popayan nie było na naszej liście – na szczęście nie dowiedzieliśmy się, co guerilla mogłaby nam zrobić. Dowiedzieliśmy się jednak, co guerilla robiła przed laty…

Jadąc z Pitalito do Mocoa, widzimy przydrożne krzyże: jeden, drugi, trzeci… ofiary wypadków samochodowych – myślimy i jedziemy dalej. Czwarty, piąty, szósty… wypadków samochodowych musi być tu naprawdę dużo, chociaż droga nie wygląda na szczególnie niebezpieczną. Siódmy, ósmy, dziewiąty… to niemożliwe, aby wypadków było aż tyle! Krzyży jest coraz więcej i więcej, gubimy się w liczeniu, miejscami jest ich tak dużo, że ogradzają trasę niczym przydrożne barierki.

W pędzie odczytujemy nazwiska i daty śmierci, które wskazują na lata 80. i 90. – to czasy guerilli i oddziałów paramilitarnych, to krwawy okres w historii Kolumbii, kiedy w ciągu roku ginęło nawet kilka tysięcy osób. Zaczynamy wątpić w to, że przydrożne krzyże są poświęcone ofiarom wypadków samochodowych…

Aktywna od lat 60. guerilla, początkowo walcząc o prawa dla najuboższych, działała w ukryciu i ze zmiennym powodzeniem usiłowała rekrutować nowych członków z okolicznych wiosek. W latach 80. partyzanci nawiązali współpracę z gangami narkotykowymi, a poziom bezpieczeństwa w kraju gwałtownie spadł. Przestraszeni Kolumbijczycy przemykali z domów do pracy i niczym więźniowie zamknięci we własnych wioskach i miasteczkach, bali się podróżować po swoim kraju. Niemal codzienne zaginięcia i niewyjaśnione śmierci sprawiły, że bogatsi obywatele powołali do życia oddziały paramilitarne, rekrutowane z byłych żołnierzy i policjantów. Oddziały te miały w założeniu zapewnić ochronę swoim płatnikom, jednak z czasem okazały się równie niebezpieczne, jak guerilla… Podczas gdy kryminalna guerilla usiłowała niemal siłą rekrutować nowych członków z mieszkańców wiosek, oddziały paramilitarne karały śmiercią każdego podejrzanego o kontakty z guerillą. W rezultacie niewinny kolumbijski obywatel stał między guerillą a oddziałami paramilitarnymi jak między młotem a kowadłem, a każdy jego ruch zbliżał go do nieuchronnej katastrofy.

Historię walki guerilli i oddziałów paramilitarnych opowiada kolumbijski film pt. „Los colores de montaña” (Kolory góry), a jest to historia ciekawa i poruszająca. Poniżej – link do zwiastuna, ale film polecam obejrzeć w całości (dostępny w Internecie).

http://www.filmmovement.com/theatrical/index.asp?MerchandiseID=252

W ciągu całego naszego pobytu w Kolumbii guerille widzieliśmy tylko w filmie, narkotyki jedynie w postaci całkiem legalnych roślinek marihuany, a złodziei nie zobaczyliśmy w ogóle. W ciągu miesięcznej podróży przez cały kraj, ani razu nie poczuliśmy żadnego niebezpieczeństwa – nawet okolice granicy z Ekwadorem okazały się zupełnie bezpieczne.

Naszym ostatnim przystankiem przed ekwadorską granicą była miejscowość Ipiales – miejsce cudu, które stało się miejscem kultu.

Modląca się Kolumbijka, Ipiales.

Kolumbijczycy z najodleglejszych miejscowości przybywają tu tłumnie, by złożyć swoje prośby i modlitwy u stóp skalnej ściany, przy której w 1754 roku ukazała się Matka Boska, by przywrócić słuch i mowę głuchoniemej dziewczynce.

Klasztor w Ipiales, Kolumbia.

Po latach w miejscu cudu zbudowano klasztor, który stał się miejscem pielgrzymek. Do klasztoru przybywają całe rodziny, a szczęśliwcy, których prośby się spełniły – umieszczają dziękczynne tabliczki na skałach w okolicy.

Klasztor w Ipiales i tablice dziękczynne, Kolumbia.

Tuż przy klasztorze natykamy się na coś, co kłóci się z pojęciem cudu, dobra i harmonii – mianowicie na… świnki morskie z rożna.

Świnki morskie z rożna, Kolmbia przy granicy z Ekwadorem.

To makabryczne dla nas znalezisko jest po prostu pierwszym zwiastunem Ekwadoru – kraju, w którym świnki morskie są potrawą narodową i nie lada przysmakiem. Kraju, w którym nasze żołądki po raz pierwszy odmówią współpracy. Kraju, który opiszemy już w najbliższym poście.



This entry was posted in Kolumbia and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

12 Responses to Południe Kolumbii – zbrodnie i cuda. Wczoraj i dziś.

  1. WIlk says:

    W sumie to ciekaw jestem smaku mięsa świnek. Będziecie próbować?

    • agagnesa says:

      Szymon: W Ekwadorze zdarzyło mi się uratować świnkę morską spod kół autobusu – i po tym incydencie nie miałem ochoty jeść świnek… Ale podobno mają chrupiącą skórkę…

  2. Marta says:

    Świnki morskie jadłam w Peru w restauracji. To bardzo delikatne, chude mięso, w smaku trochę podobne do królika, którego się u nas przecież jada. Peruwiańczycy doskonale je przyprawiają. Smakuje lepiej niż nasza wieprzowina :) i pewnie jest zdrowsze.

  3. Pau says:

    biedne świnki! :) a wy bezpiecznie pędźcie dalej :)

  4. tuanjim says:

    Świnka morska jest zdecydowanie na mojej liście rzeczy do spróbowania :) Trochę mnie zmartwiliście tym Popayan, bo chciałem tam wpaść, choć podobno strasznie ucierpiało w trzęsieniu ziemi jakis czas temu…

    • agagnesa says:

      Nie rezygnuj na razie z Popayan – podobne opinie słyszeliśmy na temat Cali, a potem spotkaliśmy parę Amerykanów, którzy byli w Cali, bardzo im się tam podobało i nie spotkało ich żadne niebezpieczeństwo. Trzymaj rękę na pulsie, w sprawach bezpieczeństwa w Popayan zorientuj się bliżej daty przyjazdu:)

  5. Emilia says:

    Dzieki za kolejny post. Czekam na Ekwador! Pozdrówki z Niepołomic

  6. Nat says:

    A Ekwador jest niesamowity. Dla nas najsympatyczniejsi ludzie w Am.Pld. i Sierra taka piekna. Na pewno Wam sie spodoba!

  7. Marta says:

    Uważajcie w Cabanaconde ! Tam często występują mocniejsze tąpnięcia.

  8. daniel says:

    Hej
    Możecie nam podać jak tam sytuacji w Kolumbi ?.

    • agagnesa says:

      W Kolumbii spędziliśmy cały czerwiec i jesteśmy oczarowani tym krajem. Przez cały czas czuliśmy się bezpiecznie i spotykaliśmy tylko wspaniałych ludzi. Naszą trasę po Kolumbii znajdziesz w zakładce „plan podróży”, a więcej informacji (również na temat bezpieczeństwa) w zakładce: „porady praktyczne/Kolumbia”. Daj znać, jeśli masz dalsze pytania:)

Odpowiedz na „agagnesaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>