Emerytura w Ekwadorze – raj czy pułapka?

Ekwador, Quilontoa Loop.

- Dlaczego na emeryturę wybrałeś właśnie Ekwador? – pytam Michaela, starszego Amerykanina, który od niedawna mieszka w mieście Banos.
- Bo w Ekwadorze walutą jest dolar, nie muszę więc wymieniać pieniędzy, ani martwić się o kurs. Poza tym Ekwador jest tani, jest tu coraz więcej amerykańskich emerytów, no i jest pięknie – bez namysłu odpowiada Michael.

W Ekwadorze rzeczywiście jest pięknie – uroki krajobrazu podziwiamy na długo przed poznaniem Michaela. Ze stolicy udajemy się na południe, po drodze mijamy majestatyczny wulkan Cotopaxi, który przyciąga górołazów i wspinaczy nawet z najdalszych zakątków świata.

Na tle wulkanu Cotopaxi, Ekwador.
W tle – ukryty w chmurach wulkan Cotopaxi.

Pobliska Laguna Quilotoa poraża mroźnym pięknem, a górskie krajobrazy w okolicy są równie zniewalające.

Laguna Quilotoa, Ekwador.

W drodze do Quilotoa, Ekwador.

W jednej z niewielkich miejscowości zatrzymujemy się na obiad – przez okna baru obserwujemy Indianki spacerujące w swoich tradycyjnych strojach. Kobiety, ubrane w spódnice i otulone w kolorowe chusty, na głowach noszą kapelusze, natomiast mężczyźni narzucają na siebie grube, pasiaste poncza.

Indianka w tradycyjnym stroju, Quilotoa, Ekwador.

Indianki w tradycyjnym stroju, Quilotoa, Ekwador.

Indianin w tradycyjnym ponczu, Quilotoa, Ekwador.

Przemierzający ulice, tradycyjni mieszkańcy Ekwadoru wyglądają dostojnie – i zupełnie inaczej, niż coraz liczniejsi amerykańscy emeryci…

Kilka lat temu Ekwador postanowił „zainwestować” w amerykańskich emerytów. W USA pojawiły się reklamy Ekwadoru jako idealnego miejsca na emeryturę, po czym do tego niewielkiego kraju zaczęły napływać ogromne fale starszych Amerykanów. Ekwadorscy developerzy wybudowali niezliczone osiedla mieszkaniowe dla emerytów – w pięknych okolicach i pełne wszelkich dogodności. W miasteczkach położonych obok osiedli powstawały kluby jazzowe, kawiarnie i restauracje z amerykańskim menu, zainteresowaniem emerytów cieszą się również naturalne gorące źródła. Dla nowo przybyłych biura podróży stworzyły nawet specjalną ofertę: wycieczkę objazdową po wszystkich luksusowych, emeryckich osiedlach – by starszy Amerykanin, po zwiedzeniu kompleksów i okolicznych miasteczek, mógł wybrać miejsce najlepsze dla siebie. Miejsce, które stanie się prawdziwym, emerytalnym rajem.

Gorące źródła, Banos, Ekwador.Gorące źródła w miejscowości Banos.

Emerytura w egzotycznym kraju, w pięknym otoczeniu i w wygodnym domu – to wszystko brzmi jak z bajki. Czy emerytura w Ekwadorze naprawdę jest tak bajeczna?

Po raz pierwszy na zjawisko amerykańskiej emerytury w Ekwadorze natknęliśmy się za pośrednictwem couchsurfing.org – do swojego domu zaprosiła nas Anna o polsko brzmiącym nazwisku. Anna, starsza pani, od kilku lat mieszka w niewielkiej wiosce położonej pomiędzy turystycznym miasteczkiem Banos, a wulkanem Tungurahua, który raz po raz dodaje do jej życia nowych atrakcji.

Dla Anny emerytura w Ekwadorze to nic wielkiego – bo Anna w ciągu swojego życia mieszkała już w kilkunastu krajach. Urodzona w USA, w młodości wyjechała do Europy, skąd wraz ze swoim niemieckim mężem wyruszyła w podróż po Ameryce Południowej. Drugim mężem Anny był Meksykanin – razem z nim prowadziła farmę w Meksyku, następnie przez kilka lat mieszkała w Tajlandii, Indiach, Brazylii, Kolumbii i Peru. Według Anny wybór miejsca do zamieszkania jest prosty: miejsce owo musi znajdować się pomiędzy zwrotnikami i na wysokości pomiędzy 1500 a 2000 m n. p.m. – bo to gwarantuje dobrą pogodę.

Dlaczego Anna nie chce mieszkać w Stanach Zjednoczonych?

- Nie lubię USA – mówi Anna. – W tym kraju najwyższą wartością są zakupy – wciąż trzeba kupować, więcej i więcej. Promocje, Walmart, hipermarkety, nawet wyprzedaże garażowe. Byliście kiedyś na wyprzedaży garażowej w USA? Wiecie, jak to wygląda? Ludzie sprzedają zupełnie nowe, drogie rzeczy – za kilka dolarów! Nowe ubrania, buty, garnki, sprzęt – za grosze! Wiecie dlaczego? Bo nie mają miejsca na następne rzeczy! Cały dom jest zawalony poprzednimi zakupami, więc muszą się ich pozbyć, jak najszybciej, teraz, zaraz! A gdy tylko wyprzedaż garażowa się zakończy – pędzą do sklepów po kolejne graty! Amerykanie nie potrafią żyć bez kupowania – to ich najwyższa wartość, największa przyjemność, to sedno ich życia. Tutaj ludzie… są inni – dodaje Anna po chwili.

Słowa Anny przerywa dzwonek do drzwi – to Jessica i Michael, znajomi Anny, również amerykańscy emeryci. Przyjechali, by pomóc Annie przy pracy.

Anna, chcąc pozostać aktywna na emeryturze, zajęła się wyrobem naturalnych mydeł – i właśnie teraz otrzymała duże zamówienie, z którym sama nie może sobie poradzić. Energiczna emerytka przy stole kuchennym organizuje linię produkcyjną – i już po chwili wszyscy razem pakujemy pachnące mydełka w ozdobne opakowania.

Naturalne mydła.Naturalne mydełka domowej roboty.

Rozmawiamy o naszej podróży tandemem i o tym, jak amerykańskim emerytom podoba się Ekwador.

Michael i Jessica przyjechali do Banos zaledwie 3 miesiące temu. Nie są małżeństwem ani rodziną – po prostu obydwoje zdecydowali się na wyjazd w tym samym czasie, a wspólne wynajęcie większego domu okazało się dla nich bardziej opłacalne. Jessica, uśmiechnięta i pewna siebie, zdecydowanie dobrze adaptuje się w nowej rzeczywistości, ale Michael czuje się zagubiony. Gdy przez chwilę zostaję z nim sam na sam, pytam, dlaczego przyjechał na emeryturę do Ekwadoru. I dlaczego opuścił Stany Zjednoczone.

- Przez pół życia mieszkałem w Kalifornii, potem przeniosłem się do Seattle – opowiada Michael. – Byłem masażystą terapeutycznym, ale kilka lat temu musiałem przejść na emeryturę – nie miałem już sił, by pracować. Życie w USA jest drogie – wynajęcie mieszkania w Seattle zaczęło przekraczać moje możliwości. I wtedy zobaczyłem reklamę Ekwadoru jako idealnego miejsca na emeryturę. No i przyjechałem… Nigdy wcześniej nie byłem za granicą…

- Mieszkałam w Seattle całe życie – opowiada Jessica. – Ale niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że jeżeli tam zostanę, będę musiała pracować do końca życia. Życie w Seattle jest po prostu bardzo drogie! A ja nie chciałam już pracować – chciałam przejść na emeryturę i podróżować po świecie. Stwierdziłam, że Ekwador jest dobrą bazą wypadową do podróży. Za miesiąc wybieram się do Boliwii.

W przeciwieństwie do Jessicy, Michael nie chce podróżować – chce po prostu spokojnego miejsca na emeryturę. Ten starszy pan potrafi bardzo dobrze uzasadnić wybór Ekwadoru, jednak jego słowa wydają się pochodzić wprost z reklamy, którą kilka miesięcy temu zobaczył w telewizji. Oczy Michaela mówią zupełnie co innego – ów amerykański emeryt patrzy na mnie z przerażeniem dziecka zagubionego w zupełnie obcej rzeczywistości. Wzrok Michaela jest jak nieme wołanie o pomoc, jak gorączkowe pytania: Gdzie ja jestem? Co ja tutaj robię? I co dalej?

Michael patrzy na mnie, jak gdyby czekał na to, że utwierdzę go w przekonaniu, że emerytura w Ekwadorze była dobrym pomysłem. Ten zagubiony emeryt wygląda, jakby chciał uciec – do USA, pierwszym samolotem, zaraz, natychmiast. Czy to tylko pierwszy szok starszego pana, który nigdy wcześniej nie opuścił swojego kraju, czy też nieodwracalny szok kulturowy?

- Nie rozumiem ich języka – mówi nagle Michael. – Nie wiem, dlaczego chodzą tak dziwnie ubrani i dlaczego jedzą takie dziwne rzeczy. Nie mogę się z nikim porozumieć, nikt mnie nie rozumie, nie mogę zrobić najprostszych zakupów, nie wiem co dalej… – Michael przerywa nagle i milknie, po czym uśmiecha się z zawstydzeniem. – Ale to przecież piękny kraj… i z amerykańską walutą… i tani…

- On bardzo źle się tutaj czuje – mówi Jessica, gdy Michael na chwilę opuszcza towarzystwo. – Nie sądziłam, że będzie aż tak niepewny. Nie mogę na chwilę zostawić go samego, jest zupełnie zagubiony, cały czas muszę go upewniać, że to był dobry wybór.

Anna ma swoją własną teorię na temat Michaela – jej zdaniem brakuje mu po prostu amerykańskiego stylu życia, czyli zakupów. W Ekwadorze nie ma wielkich hipermarketów, gdzie mógłby kupić wszystko, czego mu potrzeba (łącznie z tym, czego mu zupełnie nie potrzeba). Tutaj Michael jest skazany na malutkie sklepiki i sprzedawców, z którymi nie potrafi się porozumieć.

- Ja też nie wiem, czy zostanę tu na stałe… – przyznaje po chwili Jessica. – Gdyby było mnie stać na mieszkanie w Seattle, nigdy bym nie wyjeżdżała…

Następnego dnia razem z Anną robimy mydło – niczym w laboratorium chemicznym mieszamy kolejne substancje, rozgrzewamy naczynia, dodajemy wonie i wylewamy płyn do form.

Produkcja mydła, Ekwador.

Cięcie mydła, Ekwador.

Anna sprzedaje mydła przez Internet, do lokalnych sklepików i hoteli – w ten sposób dorabia do swojej emerytury.

- Wiem, że nie lubisz USA, ale czy naprawdę nigdy nie myślałaś o powrocie do swojego kraju? – pytam nieśmiało.
- Kilka lat temu wróciłam na próbę – przyznaje po chwili Anna. – Chciałam być blisko dzieci i wnuków, ale nie mam w USA domu, a z emerytury nie stać mnie było na wynajem mieszkania. Jestem więc skazana na emeryturę za granicą, Ekwador okazał się całkiem niezły…

Ekwador mógłby być emerytalnym rajem – ale tylko dla tych, którzy wyjeżdżają tam z własnej woli. Tymczasem przybyli tu również ci, którzy wyboru nie mają – tłumy amerykańskich emerytów z tak niską emeryturą, że po latach pracy nie stać ich na życie we własnym kraju. Ci, którzy zamiast cieszyć się spokojem w znanym miejscu, muszą nagle zmieniać wszystko i ruszać w nieznane – tam, gdzie nie rozumieją języka, kultury, sposobu życia, i gdzie nie mogą nawet zrobić zakupów… Dla niektórych zamiast rajem, Ekwador stał się emerytalną pułapką. Obcy, dziwny, niezrozumiały i nieznany. Ale z amerykańską walutą i niskimi cenami…



This entry was posted in Ekwador and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

34 Responses to Emerytura w Ekwadorze – raj czy pułapka?

  1. Piotr says:

    Ciekawe dlaczego żaden z tych emerytów nie zdecyduje się zamieszkać z dziećmi w USA? Skoro nie stać ich na samodzielne mieszkanie to niech dzieci zamienią dom na większy, senior będzie miał własny pokój (w zamian dołoży się do większej raty kredytu), a i trochę z emerytury zostanie. Same plusy.

    • agagnesa says:

      Też się nad tym zastanawialiśmy. Z tego co wiemy, Michael i Jessica nie mają dzieci, a jak wygląda sprawa z dziećmi Anny – nie mamy pojęcia…

  2. Irka says:

    zazdroszczę wam tego mydła – prawdziwy warsztat!
    moje wyroby po kilku próbach i wielu błędach nadal częściowo nie nadają się do użytku ;)
    zamawiam Cię na robienie mydła po powrocie!

  3. Magda says:

    Lubię czytać historie z życia różnych osób :) zawsze mnie to w jakiś sposób inspiruje. W ogóle uważam, że jeśli ktoś chce się podzielić swoją historią, to warto go wysłuchać. Często można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy :)

  4. tuanjim says:

    Trzeba znaleźć jakiś „raj” dla polskich emerytów :)

  5. tuanjim says:

    A myślałem, że Polska to drogi kraj…

  6. Kontaktowy says:

    Ja by z chęcią spędził jakiś czas w tym kraju. Myślę, że klimat jest tu odpowiedni. óty, ocean i ciepło. Prawie jak raj.

  7. przemo says:

    ależ wam zazdroszczę ;-)
    zakochałem się w peru i jak czytam cokolwiek z tamtej części świata to mam błysk w oku i chłonę jak gąbka.
    zabawne, ale nie dalej jak wczoraj, paląc cygaretkę na firmowym balkonie i marznąc już nieco, powiedziałem do mojego przyjaciela, że jest na świecie kilka miejsc „do życia”, ale jak dla mnie idealne byłoby gdzieś między zwrotnikami ;-) dziś potwierdziła mi to doświadczona w podróżowaniu amerykanka, na waszym blogu…
    trudne do uwierzenia, że obywatela ostatniego na świecie mocarstwa, który uczciwie przepracował całe życie nie stać na emeryturę we własnym kraju.

    swoją drogą ciekawe gdzie polscy emeryci mogliby znaleźć taki „azyl” ? na ukrainie, białorusi…

  8. Ibermaxx says:

    Kapitalna strona i super ciekawe informacje. Doskonale iż coraz więcej Polaków porusza się po swiecie i poznaje te wspaniałe miejsca. Pozdrawiam z Hiszpanii.

  9. ezielins says:

    Ekwador, to bardzo piekny i ciekawy kraj. Znam go na razie tylko z ksiazek.
    Chciala bym w nim razem z mezem spedzic 1 rok.
    Czy ktos mogl by mi udzielic informacji, jak mozna by znalezc dom lub mieszkanie do wynajmu na ten okres bez posrednictwa nieruchomosci? Za wszelki wskazowki bede bardzo wdzieczna.

    • agagnesa says:

      Jeżeli znasz hiszpański, to poszukaj w internecie po hiszpańsku stron z wynajmem mieszkań w Ekwadorze (chodzi mi o strony z drobnymi ogłoszeniami). Jeżeli nie – zawsze dobrym rozwiązaniem jest zatrzymać się na początku w hostelu albo w mieszkaniu znalezionym np na airbnb, i poszukać lokum na miejscu:)

    • Marcin says:

      Witam. Nie wiem czy komentarz trafi do osoby, która pisała inny komentarz – czyli do ezielins. Chciałem zapytać, jak wyszły plany rocznego pobytu w Ekwadorze? Sami nad tym myślimy. Będę wdzięczny za informacje.

    • agagnesa says:

      Ezielins – jak udał się roczny pobyt w Ekwadorze? Pytamy my i Marcin, w komentarzu:) Udało się wynająć mieszkanie bez pośrednictwa? Pozdrawiamy:)

  10. magda says:

    Pozdrawiam i Gratuluje odwagi ja obecnie od 10 lat tez nie mieszkam w polsce i pracuje na emeryture mam 44 lata i jeszcze troche czasu do zastanowienia , ale czas emerytury napewno rozwarze ekwador pozdrawiam Aniu i zycze wspanialych dni :)

  11. Yourek says:

    Ostatnio w Polsce wydłużyli wiek emerytalny oraz zasady naliczania emerytur. Statystycznie na dzień dzisiejszy obniżono emerytury około 1000 zł. Na Ekwadorze musiałbyś kupić lub wynająć nieruchomość + życie około 500-600 USD. Z moich wyliczeń – pod warunkiem, że dożyję emerytury jak nie zmienią czyli znowu nie obniżą emerytur to nie nie będzie Cię stać nawet na Ekwador -dzisiaj emerytura netto 0d 1000-1200 zł a po następnych zmianach może być mniej. Marząc o emeryturze musisz wyjechać za granicę (Anglia , Niemcy Irlandia…) i tam przepracować przynajmniej 10 lat aby uzyskać tam prawo do emerytury
    A tak swoją drogą to prokuratorzy , policjanci strażacy i wojskowi dostają % od ostatniej pensji ( od 60-100%)
    Gdzie tu sprawiedliwość. Czyżby nowe ekipy nakradły więcej niż komuna i resztę ludzi traktują niesprawiedliwie.

  12. bob says:

    Bardzo bym prosil, zeby ktos, kto mieszka w Ekwadorze napisal konkretnie ile kosztuje
    miesieczne zycie, mieszkania, lekarze i to co najwazniejsze , zeby dobrze wiedziec.
    Z gory bardzo dziekuje.Oczekuje informacji z niecierpliwoscia.

    • tamara_lempicka says:

      Ha! Mówisz i masz:

      Mieszkanie*: $250/m-c – całe piętro w domu dwurodzinnym, 3 sypialnie, 2,5 łazienki, biuro, wielki salon z jadalnią, duża kuchnia oraz mnóstwo tarasów; wymagające remontu, ale b. przyzwoite; niestety, bez mebli
      Media: $30/m-c
      Internet: $33/m-c za 4mb
      Jedzenie: $400/m-c za dwie osoby, bez specjalnego ograniczania się, z jedzeniem na mieście, ale bez rozrzutności
      Kosmetyki – te importowane są co najmniej 2 razy droższe niż w Polsce (często 3 lub 4 razy)
      Almuerzo w barze: $2,50 (sopa i seco)
      Taxi: $1,00, a jeśli gdzieś dalej to wg taksometru
      Autobus miejski: $0,25
      Autobus do Quito: $2,50
      Benzyna: $1,50-$2,00 za galon (cena zależy od oktanów)
      Wizyta u lekarza: $0 w Centro de Salud, lub $10-$15 prywatnie
      Plomba (taka normalna, na poziomie europejskim): od $15
      Piwo: $1,10 za duży Club
      Wino: $7 za karton podłego lub od $10 za w miarę przyzwoite; od $15 za dobre chilijskie

      *Podaję dane dla miasta Ibarry.

      Dobrym źródłem wiedzy w zakresie cen nieruchomości, AGD, mebli, itp. jest strona olx.com.ec

      I jeszcze:
      Chevrolet Rodeo rocznik 2003: $12700 – i to boli najbardziej…

      • agagnesa says:

        Dziękujemy za tak szczegółowe wyliczenia!

      • viki says:

        hej czy ktoś z was mam jakiś pomysł jak przeprowadzić się z polski z gratami jako graty nie mam tu na myśli mebli ale wszystko inne co się nazbierało i z czym się trudno rozstać byłabyme wdzięczna za sugestie

    • agagnesa says:

      I jest odpowiedź na pytanie o koszty życia w Ekwadorze. Tamara – dziękujemy!

  13. ella says:

    A ja 3 miesiące temu zdecydowałam się spędzić emeryturę w Peru, planuję wylot w październiku, jak dobrze pójdzie i ZUS przyzna mi emeryturę. Dlaczego? Nie stać mnie na życie w Polsce, dostanę ok. 900-1000 zł, plus to, co wezmę za moje mieszkanie, które tu w Polsce wynajmę. Poza tym uwielbiam ciepło, strasznie marznę w Polsce i płacę kupę kasy za ogrzewanie. Powód-jestem wegetarianką, częściowo na raw, czyli surowej diecie, unikam przetworzonej żywności, rzadko jadam ciepłą strawę. A w Peru jest raj, cieplutko, cały rok świeże warzywa i owoce, cxyli to, czym się żywię. Zamierzam wynająć jakiś pokoik, cena ok. 300 zł i skromnie żyć. Na jedzenie wystarczy, 5-7 bananów za 1zł, avocado duże 1 zł, itp. Ale im więcej wiem, bo non stop czytam o
    Peru, tym bardxiej boję się wyjazdu.Tam jest straszna przestępczość, kradną na potęgę, pobicia, kidnaping są na porządku dziennym, wiem to również z niemieckich stron inernetowych, a ja chcę jechać sama jedna. Drobna, szczupła, blond gringa, samotna, idealny cel, bo pewno bogata. Poza tym, nie wiem jak będzie z wizą, niby można 183 dni bez wizy, ale na lotnisku urzędnicy emigracyjni potrafią sami wyznaczyć termin powrotu, wyrywkowo sprawdzają też , czy wjeżdżający ma bilet powrotny. Mnie nie stać na powrotny i co wtedy? Można ryzykować oczywiście, i zapewne to zrobię. Nie wiem, jak załatwić legalny pobyt na emeryturze. Może macie jakiś pomysł? A może ktoś chciałby dołączyć? Razem raźniej. Proszę o kontakt na fb, jestem tam pod nickiem Ella Zientara, albo na pocztę ela.zientara@wp.pl. Mam kontakt z facetem, który co roku lata do Peru i świetnie zna hiszpański.
    P.S. Wybrałam już nawet miasteczko do zamieszkania, to Moche, leży nad oceanem, podobno jest spokojne, taki polski Kołobrzeg. Moche leży w pobliżu Trujillo, duże miasto i bandyckie, prowincja La Libertad, ma lotnisko. Okolice te są rajem turystycznym, mnóstwo atrakcji i zabytków jeszcze przedinkaskich.

    • ella says:

      Proszę, napiszcie, jeśli macie jakieś pomysły, wiedzę, doświadzenia lub przemyślenia.
      Pozdrawiam
      ella

    • agagnesa says:

      Witaj Ello, przepraszam za późną odpowiedź.
      W Peru rzeczywiście jest przestępczość, ale gringos dotyczą właściwie tylko kradzieże. Ryzyko bardzo zależy od miasta, a nawet części miasta, w której się przebywa. Piszesz, że wybierasz się do Moche – nie byliśmy w tym miasteczku, więc niestety nie mogę nic więcej o nim napisać. Poszukaj w sieci informacji na temat bezpieczeństwa w Moche. Poza tym dobrze byłoby wybrać miejscowość, w której mieszka już jakaś grupa ekspatów (będzie się tam pani czuć trochę bardziej, jak u siebie – no i nie będzie pani traktowana jak ktoś obcy, tylko jak jedna z ekspatów, którzy już tam są).
      Ryzyko napadnięcia i kradzieży maleje, gdy stosuje się podstawowe zasady bezpieczeństwa: nie nosi się zegarków, biżuterii ani portfela w widocznym miejscu, nie spaceruje się samemu nocami po pustych uliczkach, nie wdaje się w kłótnie z lokalnymi, a przede wszystkim zwraca się uwagę na to, co się dzieje dookoła, by w razie czego w porę wziąć nogi za pas:) Więcej o bezpieczeństwie piszę w zakładce „Porady praktyczne” w górnym menu.
      Byliśmy w Trujillo, słyszeliśmy że ma złą sławę – ale nam wydało się bezpieczne. Nie doświadczyliśmy tak żadnej nieprzyjemnej sytuacji.
      My do Peru wjeżdżaliśmy rowerem – mieliśmy więc transport na dalszą podróż i nikt nie wymagał od nas biletu powrotnego. Z naszych doświadczeń wynika, że w Peru wiele można załatwić podczas rozmowy – jest duża szansa, że wpuszczą panią, jeżeli powie pani, że np. nie wie jeszcze, kiedy będzie wracać – może za 3, a może za 4 tygodnie, jeżeli Peru się pani bardzo spodoba:)
      Nie można powiedzieć, że Peru to gorący kraj – tam wszystko zależy od miejsca (np. w Limie bywa dość chłodno, a Amazonia jest zawsze upalna). Nie wiem, jaki klimat panuje w Moche, natomiast w Trujillo było dość chłodno podczas naszej wizyty.
      Przed wyjazdem zapoatrzyłabym się jednak w kwotę, która w razie czego umożliwi pani powrót do Polski. Zawsze to wyjazd w nieznane – nie ma gwarancji, że się tam pani spodoba.

    • agagnesa says:

      Ella, czy zrealizowałaś swoje plany? Pyta Bubu, a i my jesteśmy zainteresowani:)

  14. Pasodelinca says:

    Ekwador to jedno z piękniejszych krajów Ameryki Południowej

  15. Ewa says:

    Planuje wyjechac do Ecuador, chetnie nawiaze kontakt z polakami zamieszkajacymi Ecuador. Mieszkam w Canadzie.Dziekuje.Ewa

    • agagnesa says:

      Cześć Ewa:) Podczas naszej podróży przez Ekwador spotkaliśmy tylko jedną Polkę – mieszkała i pracowała w miejscowości Cuenca, ale za kilka miesięcy planowała powrót do Polski. Niestety nie mamy z nią kontaktu.

  16. bubu says:

    jest niedziela wielkanocna pozdrawiam wszystkich ze slonecznej ale chlodnej polski

  17. bubu says:

    Mam pytanie do Ella czy zrealizowala swoje plany bo ja jestem na podabnym etapie w zyciu .Przeraza mnie logistyczna strona takiej przeprowadzki .

Odpowiedz na „YourekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>